Przy takiej ilości "wspaniałych " profesorów - teoretyków pilki nożnej nasz pseudo - reprezentacja powinna grać 4 lipca w finale Mistrzostw Europy. (Co wieczór słuchamy ich w tv) A tymczasem... Śledzę Mistrzostwa i Świata i Europy od 1988 roku i nie przypomionam sobie żadnych, literalnie żadnych sukcesów polskiej pseudo - reprezentacji. Czekam z niecierpliwością na ataki od kibiców, którzy twierdzą, że polska pseudo - reprezentacja jest w stanie sobą coś "zareprezentować". W czym tkwi jej problem? Skąd ta niemoc i inercja? Skąd marazm?
I ileż można słuchać o sukcesach z lat 60'tych, 70'tych??????????????? W każdym studio Mistrzostw Europy ktoś wraca do tamtych zamierzchłych czasów. Nawet mnie wtedy na świecie nie było, więc równie dobrze mogę to potraktować, jak nieprawdziwe bajki (bajki mają to do siebie, że są nieprawdziwe) dla dzieci. Fantastycznie, że mieliśmy wtedy takich zdolnych chłopaków, ale co z tego? Ileż można żyć historią i przeszłością????
Może szkoda marnować pieniędzy na ludzi, którzy i tak nigdy nie będą w stanie powtórzyć sukcesów sprzed 30, czy 40 lat? Może wydajmy te pieniądze na coś, co może przyniesie nam radość, a nie nieustający wstyd i zażenowanie???



