Żal mi było wczoraj ŁKS-u. Dobrze zaczęli mecz, ale jak się traci trzy bramki w 10 minut to nic dziwnego, że powietrze z nich zeszło. Lech wykazał się zabójczą skutecznością między 20 a 30. minutą i potem mógł spokojnie kontrolować przebieg spotkania nie grając nawet wielkiej piłki. Ogólnie mecz był nudny w porównaniu ze spotkaniem Polonii z Lechią, które było szybsze. Z przebiegu gry Polonia zasłużyła na wygraną (słupek Szultesa, poprzeczka Jodłowca), ale jednak sytuacja z ostatniej minuty z niepodyktowanym karnym budzi niesmak.
Dziś do obejrzenia tylko Cracovia - Korona i kawałek Ruch - Bełchatów.


