MGiggs pisze:Delikatnie mówiąc drużyna się rozwala na naszych oczach.
Jestem przybity tym dzisiejszym meczem. Jak kończył się ubiegły sezon to nawet w najczarniejszych snach nie wyobrażałem sobie takiej sytuacji na progu nowych rozgrywek. Zespół jest kompletnie rozbity, tak przez kontuzję jak i przez odejścia ważnych graczy. Ci, którzy wybiegają na boisko grają po prostu słabo albo skrajnie słabo. Jedyni, którzy prezentują jakiś poziom to Szczęsny, Vermaelen i Sagna, który i tak dzisiaj nie grał na swojej pozycji.
Wychodzi to całe pieprzenie Wenger o mocnym składzie, perspektywicznych młodziakach i kupnie kogoś kto spełni jego wymagania. Sezon jeszcze na dobre nie ruszył a tu cały jego misterny plan się posypał... tak jak nasza kadra.
Co do samego meczu. Dno i trzy metro mułu. Grając na własnym stadionie z dość przeciętnie grającym Liverpoolem nie pokazaliśmy zupełnie nic. Strzały Manu i Samira to zdecydowanie za mało. Arszawin i Theo nie istnieli na boisku. Robin całkowicie zagubiony podobnie jak Ramsey, który strasznie się miotał w środku. Nasri coś tak próbował, ale z kim o miał zagrać jak jednemu piłka odskakuje, drugi się przewraca o własne nogi itp.
Wenger doprowadził do tego do czego zmierzał od dawna. Na zakończenie sezonu zajęcie miejsca w czwórce naprawdę będzie przyjęte przez kibiców jako ogromny sukces. Brawo.



