Specem nie jestem, ale odpowiemMazurXIII pisze:jak ktoś ma ochotę i jakieś pojęcie
Strata Lwowa to największa tragedia II wojny światowej, nie trzeba chyba mówić, jak ważne było dla naszej historii, a przede wszystkim kultury i nauki to miasto. Teraz dupa zbita już, ale wtedy jeszcze powiat lwowski był względnie Polski. Tylko, że na Ukrainie było wtedy tak, że Polacy rządzili w miastach, a Ukraińcy latali z kosami.MazurXIII pisze:ze względu na skład narodowościowy - na Ukrainie mielibyśmy teraz drugi Belfast z szalejącym UPA lub czymś podobnym
Wilno zawsze było nasze. Litwini w czasie międzywojnia stanowili 2% ludności miasta. Generalnie w dawnych granicach Wileńszczyzny to Polacy stanowili tam większość i granice dość dobrze to odwzorowywały. Już więcej tam było Białorusinów niż Litwinów.MazurXIII pisze:takie Wilno w życiu nie było nasze - Litwini okres RON traktują jak okupację,a II RP to już w ogóle
Więcej szczęścia niż rozumu. W wyniku podziału straciliśmy Lwów i Wilno, ważne ośrodki. Straciliśmy spore złoża gazu i ropy na Ukrainie, które było gwarantem przetrwania COP. Pod względem surowców ziemie odzyskane były terra incognita. Fartem się okazało, że mamy tu Tablicę Mendelejewa w LGOMie i jako takie złoża węglowodorów na Niżu Polskim, mimo to nie dorównujące złożom sprzed wojny. Na złożach Ukraińskich bardzo prawdopodobne, że bylibyśmy samowystarczalni.MazurXIII pisze:w zamian dostaliśmy Śląsk (Wrocław),Prusy (przy okazji Stalin na zawsze zlikwidował zagrażający Europie non-stop militaryzm pruski - nie popełnił błędu Napoleona),Gdańsk,Szczecin etc...w szerszej perspektywie nam się to OPŁACIŁO
To akurat wynik przesiedleń.MazurXIII pisze:Polska jest praktycznie jednolita etnicznie obecnie


