Kresy były do utrzymania, ale sytuacje w dwudziestoleciu międzywojennym na tych terenach psuła niespójna i często zmieniająca się polityka wobec mniejszości narodowych, prowadzona przez polski rząd. Za przykład udanego działania wobec mniejszości ukraińskiej należy uznać "Eksperyment wołyński" (jest to obiegowa nazwa zjawiska, spotykana w historycznych publikacjach), który dzięki zręczności Henryka Józewskiego i jego pozytywnemu nastawianiu do autonomii kulturalnej i instytucjonalnej Ukraińców, przez 10 lat przynosił sukcesy. Nie każdy również pamięta, że w latach w dwudziestych mieliśmy poparcie europejskich mocarstw i ważnych graczy europejskich dotyczące naszych granic wschodnich (słynna Konferencja Ambasadorów z 1923 roku). Jeszcze jedna kwestia - prywatnie jestem autorem pracy magisterskiej dotyczącej OUN i UPA i mogę wam udowodnić, że liczba członków OUN w przededniu wojny wynosiła 8-9 tysięcy (sympatyków było kilka razy więcej). Owszem, mieli bardzo dobrze zbudowaną siatkę organizacyjną, ale nie mieli wielkiego społecznego poparcia. Nie da się oczywiście zaprzeczyć, że wybuch wojny wzbudził antypolskiej nastroje, ale jak bawimy się już w wróżbitów, to jestem pewnien, że gdyby polityka narodowościowa wobec mniejszości ukraińskiej miała mniej radykalny charakter oraz nie doszło do wybuchu II wojny światowej, wtedy Kresy byłyby do utrzymania. Sytuacje na Ukrainie tak naprawdę cały czas rozgrzewały dziwne próby pełnej asymilacji Ukraińców z Polakami, które przybrały na mocy kiedy wpływ na politykę zagraniczną zaczęli mieć endecy (piszę to z przykrością, ale to fakt). Polska popełniła katastrofalny błąd - walczyła z ukraińską edukacją i systemem szkolnictwa. I takim oto sposobem młodzi Ukraińcy dorastali w atmosferze walki o autonomie kulturalną, co doprowadziło do ich aktywizacji w rozmaitych organizacjach młodzieżowych, a ostatecznie do zjednoczenia ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego pod sztandarem OUN w 1929 roku. Reasumując mój wywód - wojna nie wybucha, prowadzimy przemyślaną politykę narodowościową i Kresy byłyby nasze.MazurXIII pisze: Co do politycznych,długofalowych konsekwencji - IMHO dobrze się stało.Kresy były nie do utrzymania (ze względu na skład narodowościowy - na Ukrainie mielibyśmy teraz drugi Belfast z szalejącym UPA lub czymś podobnym
Nie chciałbym się czepiać, ale nawet ludzie którzy uważają się za świadomych obywateli w sferze historycznej, nie wiedzą że w 1939 roku byliśmy atakowani z trzech stron. Nie napiszę wam kto atakował i z której strony, bo byłoby to zbyt banalne. Tak to sobie poszukacie informacji i poszerzycie swoją wiedzę.franz pisze: Jednak chodziło mi o nasza młodzież z forum.



