i co? Myśleliście, że to sport dla dziadków, a tu proszę jakie ryzyko w grę w chodzi. Przesiadują, w zamkniętym pomieszczeniu z tykającymi bombamiKrakowska Policja prowadzi dochodzenie w sprawie samoczynnych wybuchów gołębi na Rynku Głównym w Krakowie. Badamy każdy wątek w tej sprawie – powiedział na rzecznik krakowskiej policji. Gołębie prawdopodobnie jedzą jakiś środek, który wchodzi w reakcję chemiczną z ich organizmem, powodującą samoczynny wybuch. Jest to sytuacja niebezpieczna, zagrażająca zdrowiu i życiu ludzi. Do Krakowa ściągają rzesze turystów, którzy poza zwiedzaniem zabytków za jedną z atrakcji uznają także karmie gołębi.
Jak powiedział nam znany krakowski gołębiarz Pan Rafał, laureat wielu prestiżowych nagród – Ptaki te są bardzo specyficznym i prawdopodobnie jedynym takim gatunkiem, gdzie środek chemiczny powoduje tak gwałtowne reakcje. Zasadniczo do wybuchu nie powinno dochodzić, jednak przy dość specyficznym odżywianiu ( precelki, bułki, żółty ser czy salami – przyp. red.) organizm ptaków w momencie zetknięcia np. ze środkiem przeczyszczającym eksploduje. Póki co Policja odnotowała 7 takich przypadków, jednak nikogo nie udało się zatrzymać. Na Rynku Głównym można zaobserwować wzmożone patrole Policji i Straży Miejskiej, które bacznie obserwują ludzi karmiących gołębie.
No, ale to Kraków, tam seryjni mordercy, nożownicy i bombiarze to norma. Nawet jeśli mówimy o gołębiach.


