Ona jedynie przypuszczała, że było ich dwóch. Podczas przesłuchania w szpitalu powiedziała, że słyszała jak jeden z nich zwraca się do drugiego "profesorze", więc na tej podstawie wyciągnęła jedyny słuszny wniosek i stwierdziła, że za jej porwaniem stoją dwie osoby. Nie ma w tym nic naciąganego.piotrcies pisze:Jeśli Gellar nie żył od początku, dlaczego ta wypuszczona kobieta mówiła, że było ich dwóch, skoro Travis był jedynym mordercą? To jest spora nieścisłość, może wyjaśni się w kolejnych odcinkach.
Już przed akcją z tą porwaną można było przypuszczać, że profesor jest jedynie wytworem wyobraźni Travisa. Zaliczona przez Quinna pani profesor zeznała, że Gellar zapadł się pod ziemię przed trzema lat i nikt nie wie, co się z nim dzieje. Wydaje mi się, że właśnie wtedy został zabity przez młodego Hanksa.Rezus pisze:Ale ja uważam, że Gellera zabił później już po akcji z tą laską.
Sposób ukazania tej postaci. Nikt oprócz Travisa z nim nie rozmawia, nikt na niego nie patrzy, jest niewidzialny dla wszystkich oprócz swojego ucznia. Oprócz tego początkowa scena któregoś z odcinków, kiedy widzimy zakrwawione czoło Gellara, co może sugerować, że profesor nie żyje, czy też jego zachowanie, kiedy jest poszukiwany listem gończym, jego zdjęcia są w telewizji i prasie, a mimo tego spokojnie chodzi po ulicach miasta.piotrcies pisze:Może i jestem dość głupi, ale co wskazywało na to, że Gellar nie żyje?



