Zgadzam sie z tym w stu procentach. Pociagne ten watek trochę dalej - jak inaczej można zostać kibicem klubu zagranicznego? Przecież to nie jest klub lokalny więc takiego przywiązania nie ma. Jednak mimo to kocham Arsenal, dlaczego? Właśnie jeden z przykładów tu opisanych - dostałem koszulkę reprezentacji Francji 12 Henry jak miałem 6 lat i od tamtej pory chciałem się dowiedzieć wszystkiego o piłkarzu, następnie o jego klubie, potem były wyniki z telegazety, wiadomosci sportowe jak coś było, oglądanie meczów aż w końcu zorientowałem się, że kocham Arsenal a nie tylko Henry'ego, a przegrana w finale 2006 była dodatkowym bodźcem który niejako zwiększył moją miłośc do klubu. Wiele osób też zaczynało podobnie, fieldy z tego co pamiętam mówił o Dennisie, nie wiem jak Mentor zaczynał czy ktoś inny ale to nie ważne - niewielu z nas (jeśli ktokolwiek) urodził się w Barcelonie czy Londynie czy gdziekolwiek indziej że kibicuje temu a nie innemu klubowi przez miesjce zamieszkania czy urodzenia. To naturalne, jakoś ten klub kiedyś się musiałop poznać - ważne, co się z tym zrobiło już po ewentualnych sukcesach.Druga kwestia to bycie tzw. "sezonowcem". Ostatnie sukcesy przyciągają kibiców, to oczywiste i powszechne nie tylko w przypadku Barcelony. Duma działa jak magnes dla postronnych, nowych fanów bo poza sukcesami oferuje coś więcej, świetną, efektowną grę i piłkarzy, którzy indywidualnie są w tym momencie na topie. Takie okoliczności sprzyjają i to bardzo, stąd też to zjawisko w przypadku teamu z Katalonii osiąga takie rozmiary. Inna sprawa ilu z tych kibiców zostanie z klubem ale właśnie, to, że ja kibicuję United, RealFan Realowi a Doktorek Atletico też było przecież czymś spowodowane. Być może błyskiem albo zagraniem jednego piłkarza, być może jakimś meczem, być może stylem gry danej drużyny w pewnym okresie, być może odwiedzeniem stadionu być może zdobyciem jakiegoś trofeum a być może koszulką, brelokiem albo proporczykiem danego klubu, które się dostało. Nie można zarzucać komuś kibicowania jakiejś drużynie badź bycia sezonowcem tylko dlatego, że zaczął się utożsamiać z daną drużyną bo ta w tym momencie jest najlepszą na świecie. Skąd możemy wiedzieć, że za kilka lat kiedy sukcesy miną, z takiego "sezonowca" Barcy nie wyrośnie np. drugi Mentor albo fcbkeres? Ilu znajdzie się kibiców, którzy kibicują Milanowi od czasów bajecznej paki z Van Bastenem, Gullitem i Rijkaardem? W tamtych czasach ludzie, którzy zaczęliby sympatyzować wtedy z Milanem określani byliby tak jak obecni kibice Barcelony, którzy zaczęli kibicować Dumie w ostatnich latach. W tym momencie kibiców Milanu pamiętających czasy wyżej wymienionego trio i nadal kibicujących Milanowi często określa się mianem znawców, z kolei tych, którzy kibicują Barcelonie np. od roku "sezonowcami". Kto wie, być może większość z nich za dwa lata przerzuci się na City ale kto wie ilu z nich zostanie przy ekipie z Katalonii, za jakiś czas zacznie zagłębiać się w historię tego klubu, wybierze się na mecz i zostanie z klubem na dobre i złe?
Swoją drogą, jak oglądałem naszą kampanię LM w sezonie 05-06 w TVP to nie wiedziałem, że 2 sezony temu byliśmy Invincibles



