(Idea Ekstraklasa) Cracovia Kraków - Wisła Kraków 06.05.2005

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Post autor: petru » 04 maja 2005, 19:00

Takie derby moim zdaniem zasługują na osobny temat. Oczekiwania co do tego meczu są ogromne, Cracovia to klub predentujący do gry w eropejskich pucharach, Wisła w dalszym ciągu walczy o mistrza. Kto jest bardziej zdeterminowany?
Dla drużyny pasiastych, derby już od początku gry w ekstraklasie były sprawą pierwszoplanową i prestiżową. Ambicją nie jest zachowanie jak najbardziej korzystnego wyniku dla uzyskania pozycji w lidze, ale po prostu: pokonanie odwiecznych antagonistów. Dla tradycji, dla historii.
Jednak to Wisła ma większą motywację. Przypomina się mecz poprzedzający porażkę w Tibilisi. Zakończył się on pogromem Zagłebia Lubin 7:1 na wyjeździe, po czym nastąpiło upokorzenie i odpadnięcie z Pucharu Uefa i strata nadziei na wystartowanie w LM bez eliminacji. Teraz mamy analogiczną sytuację. Na Reymonta Wisła wprawiła w kompleksy Zagłebie wygrywając różnicą 6 bramek. Czy nastąpi kolejne rozprężenie i zlekceważenie przeciwnika?
Nie w tym przypadku. Drużyna Białej Gwiazdy po porażce w Gruzji została osłabiona zwolnieniem głównodowodzącego Kasperczaka. Zatrudniony na jego miejsce trener Liczka Werner (dzierżący rekord 13 przegranych meczy w Górniku Zabrze) nie potrafił narzucić własnego stylu prowadzonym piłkarzom. Pod pozorem polepszania defensywy, zmienił poukładaną taktycznie formacje krakowskiej Wisły w chaotycznego i przyciężkiego giganta, który potrafi mieć problemy nawet ligowym ogonem. Udało mu się zdusić wyczucie Tomasza Frankowskiego, który przed przyjściem nowego trenera pretendował do zdobycia Złotego Buta. Nie ucierpiała tylko ofensywa. Na jesień obrona dopuściła do strzelenia 8 goli w 13 meczach, na jesieni z kolei, defensywna filozofia wyznawana przez czeskiego szkoleniowca doprowadziła do straty 4 bramek.
Również wyniki w rundzie wiosennej nie napawają optymizmem. 4 zwycięstwa i 3 remisy zdają się pytać, ile potrzeba czasu, aby Liczka wprowadził swoją taktykę w skuteczny sposób. Żaden element gry nie został poprawiony, również widać klęskę w eliminowaniu zjawiska minimalizmu w działaniach najlepszych piłkarzy. A na poprawę się nie zanosi, jako że część z nich już widzi się w innych barwach. Pojawia się pytanie, czy tak grająca Wisła, nie mogąca się przecież przebić przez obronę Craxy na Reymonta w porzedniej rundzie, może wygrać? Czy też dorzuci jeszcze jeden remis do kolekcji, albo co gorsza zaprzepaści szansę pobicia rekordu Widzewa, 37 meczy bez porażki...
Jednak ostatni mecz przebija się promykiem słońca przez zachmurzone podwawelskie niebo. Być może to przebudzenie po długiej zimowej przerwie. Być może to próba rehabilitacji za ostatnie wyniki, które przecież nie są wyłącznie "zasługą" trenera. Być może to sam Liczka dojrzał do tego, by zobaczyć, że agresywna gra nie oznacza wyłącznie odsłonięcia się na ataki przeciwników. To jednak zostanie tajemnicą wiślackiej szatni.
Tym razem o lekceważeniu przeciwnika nie może być mowy. Grając na obcym terenie wiślacy będą pamiętać o własnych niedostatkach. Jednak Cracovia również jest ich świadoma. A lepszy bilans punktowy w tej rundzie (5 meczów wygranych, 1 przegrany, 1 zremisowany) natchnie ich wiarą we własne siły. Czy zagra otwarty futbol, czy trener Stawowy ponownie każe swoim podopiecznym mourinhować bramkę? Jedno jest pewne, cechą wspólną beniaminków na całym świecie jest nieprzewidywalność, dlatego nie będzie to łatwy bój. Prawdopodobnie bedziemy oglądać starcie obrony Cracovii, w większości wyprowadzonej z III ligi, kierowanej przez byłego Wiślaka Kazimierza Węgrzyna, z perfekcyjnym duo napastników Wisły, którzy zostawiają miejsce na wątpliwości tylko co do tego, który strzeli więcej. Jednak to, ze akcja będzie w większości dziać się pod bramką gospodarzy, nie wyklucza groźnych kontraaktaków. Moment zagapienia, nieprzewidziane roszady wśród defensywy przed meczem.
Bohaterami tego thrillera mają szansę jednak stać się bramkarze.
Marcin Cabaj- rodowity krakowianin, surfujący wciąż na wznoszącej się fali i Radosław Majdan- udowadniający, że pomimo wieku jest najlepszym bramkarzem ligi, w przeciwieństwie do pewnego warszawskiego golkipera, nie mający wahnięć formy. To od początku wiosennej rundy najpewniejszy punkt wiślackiej drużyny, imponujący spokojem gwarant (do tej pory) passy spotkań bez porażki.
Dobrym prognostykiem jest rozwój flanek. Po stracie Damiana Gorawskiego, który ambicją nadrobił brak skrzydłowych umiejętności, pozyskano równie chętnego do gry Jakuba Błaszczykowkiego. Błaszczu w rekordowym tempie przystosował się do warunków I ligi (pozyskano go zimą z IV-ligowego Rakowa Częstochowa) i udowodnił, jaki jest faktyczny poziom polskiej ligi. Teraz lecząc lekką kontuzję przywodziciela złapaną na treningu jest przygotowywany na starcie na stadionie przy Kałuży.
Marek Zieńczuk, bohater ostatniego meczu, strzelec bramki z 30m, na pewno nie powiedział ostatniego słowa.
Trzeba jeszcze powiedzieć, kto straci najwięcej w wypadku przegranej.
Kibice Pasów marzą o pokonaniu rywala od pobytu w III lidze, trochę czasu minęło. Na Iligowym boisku ponad 30 lat się nie widzieliśmyTak więc apetyty są duże, ale już wejście do I ligi to duże osiągnięcie dla klubu, więc bedą wstanie poczekać.
Za to wiślaccy fani od meczu z GKSem znajdują się w stanie pewnej psychozy. Każdy w klubie, poczynając od ochroniarzy, zastanawia się jak można było zniszczyć maszynę do wygrywania meczy. Jakoś się to udało i frustrację widzi każdy. W przerwie meczu z Zagłebiem (0-0 wówczas) piłkarzy odprowadzały do szatni pojedyncze gwizdy. Na internetowym forum pojawił się pomysł zaczerpnięty od hiszpańskich socios, aby wyrazić swoje niezadowolenie białymi chusteczkami.

Osobne słowo o kibicach. Stadion przy ulicy Józefa Kałuży został nazwany imieniem Jana Pawła II. Jude Gang postanowił to uczcić w dość specyficzny sposób, robiąc rajd po stadionie i nagradzając tych, którzy nie śpiewali nic o Wiśle. Szerzej pisze o tym Pisakk na głównej stronie.
Obrazek


A'propose meczu nadchodzącego. Co się bedzie dziać, to zależy tylko od nich. Nasz udział chciał wykluczyć pan Filipiak, zamykając stadion dla przyjezdnych do końca sezonu. Kiedy PZPN nie przystało na warunki, zaproponował minimalna liczbę biletów dla nas. Ciężko robić burdy w 325 osób...

No i teraz pytanie. Czy Liczka pokaże swój warsztat i Cracovia dostanie po dupie?

Obrazek

Na koniec rozegrane do tej pory mecze

1928
Cracovia - Wisła 2:1
Wisła - Cracovia 5:1

1929
Cracovia - Wisła 3:1
Wisła - Cracovia 5:1

1930
Wisła - Cracovia 1:2
Cracovia - Wisła 1:0

1931
Cracovia - Wisła 1:4
Wisła - Cracovia 1:2

1932
Wisła - Cracovia 2:2
Cracovia - Wisła 3:0

1933
Wisła - Cracovia1:0
Cracovia - Wisła4:1
Cracovia - Wisła1:3
Wisła - Cracovia 1:1

1934
Cracovia - Wisła 2:1
Wisła - Cracovia 5:0

1935
Wisła - Cracovia 4:0
Cracovia - Wisła 5:0

1937
Wisła - Cracovia 1:1
Cracovia - Wisła 1:0

1938
Wisła - Cracovia 2:2
Cracovia - Wisła 2:1

1939
Wisła - Cracovia 5:1

1948
Wisła - Cracovia 0:2
Cracovia - Wisła 1:1
Cracovia - Wisła (boisko Garbarnii) 3:1

1949
Wisła - Cracovia 0:1
Cracovia - Wisła 0:0

1950
Wisła - Cracovia 1:0
Cracovia - Wisła 1:3

1951
Cracovia - Wisła 0:0
Wisła - Cracovia 5:0

1953
Cracovia - Wisła 4:2
Wisła - Cracovia 3:0

1954
Cracovia - Wisła 1:1
Wisła - Cracovia 0:0

1956
Wisła - Cracovia 3:1

1958
Wisła - Cracovia 1:2
Cracovia - Wisła 1:1

1959
Cracovia - Wisła 0:1
Wisła - Cracovia 2:3

1961
Wisła - Cracovia 1:0
Cracovia - Wisła 0:1

1964
Wisła - Cracovia 4:1

1965
Cracovia - Wisła 1:0

1966
Cracovia - Wisła 1:2

1967
Wisła - Cracovia 3:0

1969
Cracovia - Wisła 2:3

1970
Wisła - Cracovia 2:0

1982
Wisła - Cracovia 0:0
Cracovia - Wisła 2:2

1983
Cracovia - Wisła 2:1
Wisła - Cracovia 0:0

1984
Cracovia - Wisła 0:0

1995
Wisła - Cracovia 0:1

1996
Cracovia - Wisła 0:2

Wróć do „Polska”