No i jestem, ale przecież to jatka była po prostu, oglądałem mieszanymi uczuciami, że tak delikatnie powiem. I nie mam na myśli tutaj strony sportowej, tylko błyskotliwe pomysły panów z C. "Prostytutki krakowskiej ulicy", "kto nie skacze jest za Wisłą", który troglodyta to wymyślił. Poza tym 15 min. meczu, komentator mówi "To nie fajerwerki tylko interwencja policji", no krew by to zalała... Oprawa, co zbierali od początku sezony na nią przeciętnie, oczywiście porównując do nas.
Wisła sobie poradziła i nie powiem, że była gorsza. 3 setki Franka, jedna wykorzystana, karny za Cantoro, przy sprzyjających wiatrach mogliśmy wynieść nawet 4:0. Ale dobre i tyle. W każdym razie teraz już wiem na czym polega ta ofensywna, techniczna piłka Cracovii. Przecież oni holują piłkę przez całe boisko, ale nie mają pomysłu na strzelenie gola. Dlatego wynik jak najbardziej słuszny. Jedno z czym mnie Wisełka odrobinę rozczarowała, to sądziłem, że walka będzie od bramki do bramki. a tak to i Majdan za wiele roboty (w przekroju całego meczu, bo parę razy ratował skórę) nie miał, a naszym nie śpieszyło się ze szczuciem Cracovii pod polem karnym.
Chyba pierwsza sprawiedliwa czerwona kartka w tej rundzie. Tyle mogę powiedziec. No i widać, że przerastamy klasą sąsiadów. Nikt nie miał słabszego dnia, wszyscy grali maksimum.
W kazdym razie jedyne, co zostaje po meczu to Franek-Maszyna



