Re: Liverpool FC - Arsenal FC (03.03.2012)

Awatar użytkownika
Sergek
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11691
Rejestracja: 07 lip 2010, 11:55
Reputacja: 973

Re: Liverpool FC - Arsenal FC (03.03.2012)

Post autor: Sergek » 02 mar 2012, 19:26

Zapełnijmy ten temat.

Według mnie najważniejsza kwestia.

Obrazek

Glen trenował, więc wszystko musi z nim być w porządku. Wciąż jednak nie ma żadnych wieści o Stevenie. Znając szczęście podejdziemy do tego meczu już bez niego.

Mecz cholernie ważny. Na chwilę obecną dzieli nas 7 punktów od miejsca czwartego - pamiętać jednak trzeba, że mamy o jeden mecz mniej niż reszta czołówki. Najważniejsze będzie zwycięstwo - remis w sumie będzie porażką. Trzeba wykorzystać to, że gramy u siebie, bo przed sobą mamy dość trudne mecze - po Arsenalu przyjdzie czas na bardzo dobry w tej rundzie Sunderland, a następnie czekają nas zaległe derby z The Toffies. Liverpool spisuje się przeważnie w takich meczach trochę lepiej, więc trzeba wierzyć, że po jutrzejszym meczu będą jeszcze realne szanse na LM.

Co do składu:

Reina - Enrique, Skrtel, Coates/Carra, Glen - Spearing, Henderson, Adam - Suarez (raczej obowiązkowo), Downing, Carroll (co do ataku nie jestem do końca pewien, równie dobrze będzie jak zagra Bellamy/Kuyt)

Mam nadzieję że Kenneth nie zaskoczy nas lubianym dość przez siebie 4-4-2 z Jordanem Hendersonem na skrzydle, bo to będzie chyba przesada. Liczę na właśnie takie ustawienie jw - chcę widzieć w składzie defensywnie usposobionego Jaya i choć raz grającego Jordana w środku pola, czyli tam gdzie czuje się najlepiej. Ciekawe jak Kenny rozwiąże pozycję środkowego obrońcy, zawsze można zaryzykować z Coatesem i dać go na głęboką wodę. W ostatnim meczu z Chelsea zagrał dość dobrze, to kto wie - może Kenny nas czymś zaskoczy. Ciekawe też jak zostanie rozwiązana strona ataku - stawiam na to, że Downing dostanie szansę po dość dobrym finale z Cardiff. Obok niego zapewne znajdą się Carroll z Suarezem.

Martwi jedynie to, że zawodnicy byli dość eksploatowani w ostatnim czasie - 120 minut w CC, do tego dochodzą reprezentacje, w których niektórzy zawodnicy jak na przykład Luis zagrali 90 minut. Ogółem mam wielką nadzieję, że jutro zdobędziemy te trzy punkty - fajnie byłoby zaliczyć taką drugą część sezonu jak w tamtym sezonie przyszedł do nas Kenny. Tęsknię strasznie za naszą lepszą grą w rundzie rewanżowej, tęsknie za wbijaniem 3+ bramek, tęsknię za rajdami Luisa, który siał wielki popłoch w szykach obronnych. Ok, teraz też jest jednym z lepszych zawodników, ale to nie ten sam zawodnik - jakiś taki ociężały, mniej efektywny w pojedynkach. Szkoda. Jak dla mnie najlepszym odzwierciedleniem tego jest mecz z Fulham, z którym to w tamtym sezonie szalał mając na przeciwko siebie Hangelanda, a teraz... to on się bardziej odbijał. Ale jak już mówię - wciąż pozostaje jednym z lepszych zawodników. :wink:

Wygrajmy to.

Wróć do „Anglia”