Po obejrzeniu powtórek muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem Suareza. Chłop wyleciał w powietrze na sekundę przed kontaktem z Wojtkiem. Polak go zahaczył i o to dokładnie chodziło. Wykonanie mistrzowskie - przed kontaktem z bramkarzem Urugwajczyk wisiał już w powietrzu i ta wyprostowana druga noga...cud, miód, malina. Szkoda, że już po Oskarach
Gramy mega kupę, ale od czego mamy Robina?
Carragher pozazdrościł chyba formy Koscielnemu



