Re: Liverpool FC - Arsenal FC (03.03.2012)

Awatar użytkownika
Duch
Entuzjasta Kraftu
Entuzjasta Kraftu
Posty: 9212
Rejestracja: 12 sie 2005, 10:26
Reputacja: 196
Lokalizacja: z Tych najlepszych

Re: Liverpool FC - Arsenal FC (03.03.2012)

Post autor: Duch » 04 mar 2012, 11:45

arek_ahig pisze:Niemniej jednak widac wyraznie, ze byl kontakt z piszczelem Suareza, poniewaz lydka "zawibrowala", co jest charakterystyczne dla uderzenia w piszczel.
Łydka zawibrowała :lol: Sytuacja faktycznie wyglądała tak jakby Wojtek ostro wyciął Suareza, ale to co ten koleś odpieprzył potem... szkoda, że Oscary już rozdali, bo nominację w kategorii na najlepszą rolę dramatyczną miałby jak w banku. Kontakt był, ale to bardziej Urugwajczyk wyłożył się na nogę Szczęsnego i jeszcze potem rzucał się po boisku jakby mu co najmniej nogę złamał, a w pierwszej chwili można było pomyśleć, że nawet mu ją urwało. Parodia. Sprawiedliwości stało się jednak zadość i Wojtas ładnie to wszystko wybronił.

Zresztą, to co wczoraj Szczęsny wyratował, to klasa światowa. Momentami nie mogłem uwierzyć, że takie drewna nas tak dominują, ale na całe szczęście skończyło się dobrze. Nie zasłużyliśmy sobie, ale liczą się gole, więc trzeba się cieszyć. Kapitalny Wojtek, dwa świetne podania Baca i Alexa, no i Robin. Szkoda Diaby'ego, ale tak jak mówiłem, albo go wyślą do jakiego sanatorium, albo większego pożytku z niego mieć nie będziemy. Co z tego, że na boisku wygląda dobrze, jak może na nie wejść raz na pół roku. Wróci Lansbury i Abou popłynie, bo kiepsko to wygląda.

Dobra sobota. Liverpool odprawiony, Chelsea znowu się zblamiła. Jeszcze dzisiaj United i Sunderland ogarną i będzie pysznie. Bronić czwartego miejsca jak niepodległości i gonić Spursów :!:

Wróć do „Anglia”