Szkoda Arsenalu. Nie dawałem im żadnych szans i bardzo się pomyliłem bo Kanonierzy w pierwszej połowie przypomnieli mi jak nieprzewidywalna potrafi być piłka nożna i chwała im za to. Z kolei Milan chyba nie uczy się na własnych błędach, gdyby nie dwie parady Abbiatiego Kanonierzy mogliby przejść dalej. W pierwszej połowie Włosi byli bezradni jak ekipa Wengera na San Siro. W drugiej połowie ochłonęli, zagrali swoje a Arsenal z kolei zupełnie siadł fizycznie. Tak bardzo, że dużo bliżej było Milanowi do strzelenia bramki niż Arsenalowi do doprowadzenia do dogrywki. Jak Nocerino tego nie trafił wie tylko on, pewnie oglądał skróty z Ekstraklasy i podpatrywał Sikorskiego.
Brawo za walkę dla Arsenalu, dziś zmazali plamę z Mediolanu. Szkoda tamtego meczu ale taka jest piłka. Brawa także dla Milanu za drugą połowę i to, że potrafili dowieźć ten awans. Za pierwszą jednak powinni wracać do Mediolanu piechotą.



