Re: 1/8 finału LM: Arsenal - Milan (15.02.2012 i 06.03.2012)

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8191
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Re: 1/8 finału LM: Arsenal - Milan (15.02.2012 i 06.03.2012)

Post autor: Wilmore » 07 mar 2012, 17:33

Wstyd. Tak można określić wczorajszą postawę Milanu.
Można się było spodziewać, że Arsenal wygra, ale bez przesady. Takiemu zespołowi jak Milan nie przystoi grać takiej pierwszej połowy.
Z przebiegu meczu wczorajszego widać chyba jasno, że awansowała drużyna lepsza, ale nie spodziewałem się, że tak odda się pole rywalom. Sytuacja podobna jak parę lat temu - przed meczem 99% szans na Milan, po czym w trakcie meczu zaskoczenie, że Arsenal ten 1% szans mocno chwyta i chce wykorzystać.
Zawalił Allegri, tłumaczyć go może tylko zła kondycja Antoniniego, jeśli faktycznie nie mógł grać. Milan nie miał prawa wyjść wczoraj 4-3-3, a jeśli już, to nie z debiutującym El Shaarawym. Przy Pato czy Cassano ta gra by wyglądała z przodu inaczej, ale Faraon grał fatalnie, Robinho musiał łatać za niego dziury, po czym na jego pozycji powstała dziura, w której Arsenal klepał piłki. Między pomocą a obroną też była dziura. W ogóle pierwsza połowa to była jedna wielka dziura na połowie Milanu. Ustawienie Milanu to jeden wielki wyrzut pod adresem Allegriego.
O Arsenalu można mówić tylko z najwyższym szacunkiem po wczorajszym meczu. To, jak grał Milan do przerwy nic nie znaczy, to trzeba umieć też wykorzystać. Stało się najsprawiedliwiej jak mogło - po awansie obie ekipy mogą być zadowolone z jednego występu swojej drużyny, awansowała ta, która grała bardzo dobrze też przez kawałek wyjazdowego meczu, nie tylko u siebie. Milan na wczorajszym wyniku pewnie nic nie stracił, a Arsenal może tylko zyskać dodatkowe doładowanie do końca sezonu.

Nie rozumiem, jak można krytykować postawę sędziego. Popełnił parę drobnych błędów (jakimi są żółte kartki), ale nie wypaczył wyniku na rzecz żadnej ze stron. Inna rzecz, że nie miał takiej okazji, ale do licha - tragiczny to był Tagliavento w meczu Milan-Juventus, a nie facet, który dał jedną czy dwie dyskusyjne żółte kartki.

Wróć do „Puchary Europejskie”