Balo nie ma czasem nadal bana za Arsenal?
W Anglii podobny scenariusz jak w Hiszpanii - prawie roztrwoniona duża przewaga i derby, które mają decydujące znaczenie. Wielu uważa City za faworyta, są na fali, grają u siebie, na Old Trafford rozjechali United. Z drugiej strony na Real raczej też niewielu liczyło. Szczerze mówiąc żaden rezultat mnie nie zdziwi, może poza jakimś naprawdę wysokim zwycięstwem którejś ze stron.
W ogóle w Premiership liczą się mecze bezpośrednie czy różnica bramek?



