Bo we Włoszech do niedawna trwał sezon ligowy.
Niech wszyscy wystarczająco starzy przypomną sobie rok 2006, co młodszym trzeba to opisać: wtedy też do maja/czerwca nie było słychać o calciopoli, argumenty o wałkach były identyczne jak teraz "wszyscy widzieli", a docierały co najwyżej drobne przecieki do mediów. Dopiero po zakończeniu sezonu zaczęła się jazda bez trzymanki - wyszło, że zamieszanych w to jest o wiele więcej klubów, niż sądzono, na o wiele większą skalę, niż przewidywano. I to rozsądna taktyka, gdyby wyciągnięto sprawy wobec Conte w trakcie sezonu, to natychmiast znalazłyby się teorie spiskowe, że to Berlusconi pociąga za sznurki w prokuraturze, a tak sytuacja jest jasna.
Gdyby w 2006 roku przesądzać o losach calciopoli tylko na podstawie doniesień majowych, to nikt by się specjalnie sprawą nie przejął. Cyrk się zaczął przy mundialu, cała reprezentacja zaczęła grać na rzecz podejrzanych.
Dlatego wszelkie rozważania na temat Conte trzeba zatrzymać na etapie Chłopaczka - na ten moment jest niewinny.
Informacji na temat Conte jest oczywiście o wiele więcej niż jedna - po tych lekceważonych tutaj oskarżeniach pod adresem Conte zapadła decyzja o przeszukaniu jego domu, a mówi się nawet o zatrzymaniu go (w co nie wierzę, jaka to policja, która parę dni przed zatrzymaniem dopuszcza do wycieku, że coś takiego się stanie). Swoją drogą - po całej szopce związanej z rozstrzygnięciami tego sezonu trzeba być osobą skończenie naiwną by wierzyć na 100%, że Conte ma charakter niedopuszczający do korupcji. Trzeba też być osobą skończenie naiwną myśląc, że przed okresem, za który skazano Juventus i Milan, oba kluby nie dopuszczały się manipulacji przy meczach, Conte na 100% się z tym zetknął - kto ogląda Serie A dłużej niż dwie ostatnie kolejki tego sezonu ten wie, że nie ma we Włoszech czystych osób, są co najwyżej ci, którym nic nie udowodniono.



