Wrzucasz fotę Karagounisa, a przecież nie zagra w ćwierćfinale. Inna sprawa, że go solidnie wydupczyli z tą rzekomą symulacją.
Od razu przypomina mi się sytuacja sprzed ośmiu lat, kiedy Hellada awansowała w bólach z czterema punktami, a potem ograła Francję i Czechy - murowanych faworytów. Teraz jest nieco podobnie. Tym bardziej, że Niemcy imponująco nie grają - szczęście im zawsze dopisywało, wszystkie spotkania wygrane jednym golem, w zasadzie tylko mecz z Holandią uznam za ich dobry występ.
Zdrowy rozsądek podpowiada jednak gładkie 2:0. Jednak zapytajcie się Rosjan, którzy wczoraj oddali 25 strzałów w meczu z Grecją o wynik spotkania.



