Re: EURO 2012: 1/4 Finalu - Anglia vs Wlochy

Awatar użytkownika
Martin Pellegrino
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1233
Rejestracja: 09 gru 2005, 20:20
Reputacja: 1
Lokalizacja: Literaki :P

Re: EURO 2012: 1/4 Finalu - Anglia vs Wlochy

Post autor: Martin Pellegrino » 27 cze 2012, 11:58

Morrow pisze:Tak się dzisiaj zastanawiałem co jeszcze musi się wydarzyć aby w Anglii coś wreszcie drgnęło i zrozumiano, że ta drużyna nigdy nic nie wygra forsując cały czas ten sam ani zbyt efektowny ani efektywny styl gry. To naprawdę niepojęte jak reprezentacja, która miała w swoich szeregach graczy takich jak Shearer, Beckham, Rooney, Owen, Gerrard, Lampard, Terry, Ferdinand, Adams, Scholes, Mcmanaman od 16 lat ANI RAZU nie była w stanie zakwalifikować się do strefy medalowej żadnego wielkiego turnieju. Ani razu. Nie wygrać, nie zdobyć medal, po prostu zakwalifikować się do najlepszej czwórki Euro albo Mundialu. Udawało się to w tym czasie m.in. Chorwacji, Turcji, Czechom, Grecji, Urugwajowi czy Korei Południowej ale ani razu Anglikom. I to w latach kiedy drużyny z tego kraju potrafiły totalnie dominować w Lidze Mistrzów mając 3 z 4 półfinalistów a piłkarze jak nie zdobywali Złotej Piłki dla najlepszego piłkarza świata(Owen) to niewiele im brakowało do jej zdobycia (Beckham, Lampard). Naprawdę jest sztuką żeby z pokolenia tak utalentowanych i walecznych graczy i tak obfitej w sukcesy dla angielskiej piłki klubowej ostatniej dekady nie potrafić przez 16 lat złożyć drużyny zdolnej do walki o medale.
Ja tak sobie myślę, że problemem Anglii jest (nomen omen) zbyt silna liga. Kluby nie opierają się w głównej mierze na Anglikach, tylko wykupują najlepszych piłkarzy różnych narodowości. W półfinałach grają zespoły (poza Portugalią), których trzon opiera się na zawodnikach jednego klubu - Włosi z Juventusu, Niemcy z Bayernu i Hiszpanie z Barcelony. Co więcej, selekcjonerzy starają się opierać swój system gry na systemie klubowym. Prandelli grał przecież w dwóch pierwszych spotkaniach z trójką w obronie, podobnie jak często grywał Juventus. Del Bosque nie ukrywa, że jego koncepcja gry jest kopią tej stosowanej w Barcelonie. No i na koniec Niemcy, którzy podobnie jak Bayern grają 4-3-3. Nawet Smuda liczył, że zgranie tercetu z Borussi przyniesie drużynie narodowej korzyści... ale to jest temat na zupełnie inną historię. Idąc dalej, czy naprawdę drużyna angielska była na papierze tak mocna? Wyciągając poszczególnych piłkarzy mogę postawić śmiałą tezę, że nie. Mówi o tym głównie brak sukcesu w europejskich pucharach (wyjątkiem potwierdzającym regułę jest Chelsea, ale nikt mi nie powie, że w dwumeczach z Napoli, Barceloną i finale z Bayernem byli drużyną wyraźnie lepszą). Wydaje mi się, że zawodnicy angielscy, którzy błyszczą w swoich klubach robią to dlatego, że grają obok piłkarzy o nieprzeciętnych umiejętnościach. Podobnie jak wspomniana trójka z Borussi, która w swoim klubie gra naprawdę dobrze, ale gdy przychodzi mecz w kadrze i trzeba udźwignąć odpowiedzialność za wynik bez kolegów z klubu to nie dają rady.

Wróć do „Piłka nożna na świecie”