No ale w piłę gram też 'po lekku', nie pcham się na bohatera jak Gattuso. Kiedyś tak się pchałem i, co zabawne, właśnie tak zaczęły się moje problemy: w czasie meczu trampkarzy Odry Wodzisław z GKS Jastrzębie bramkarz z Jastrzębia miał piłkę przy nodze, a ja ambitnie do niego z pressingiem. W momencie którym on wybijał piłkę (kopał ustawioną sobie piłkę z dużego rozmachu = duża siła) ja go zablokowałem, tyle że nie tak jak powinienem, czyli wewnętrzą częścią lewej stopy (wtedy nic by mi się nie stało), ale zewnątrzną częścią prawej stopy - piłką 'przełamała' siłę mojego stawu i poczułem dotyk palców tej stopy... gdzieś w połowie tylej części łydki.



