Ostatnie dni stały pod znakiem koncertów w Jeleniej Górze i okolicach. Przybył Sidney Polak, a na Juwenaliach zagrała Monika Brodka. Sidney zaśpiewał w swoim stylu. Wisienką koncertową były solówki grane przez perkusistę. Chłopak tak uderzał w bębny że wszyscy bardziej patrzyli na niego, niż na wokalistę:)
Monika Brodka spóźniła się na koncert jedynie pół godziny. Na początku wyszła jej koleżanka Ania i zaśpiewała na próbę mikrofonu. Później rozpoczął się godzinny koncert. Naśmieszniejsze jest to, że Brodka w miarę rozwoju utworów schodziła w cień swej koleżanki. Doszło do tego, że publiczność zaczęła bić brawa Ani, a nie Brodce, co było zresztą uzasadnione. Szkoda, że Ania nie jest wokalistką solową, tylko śpiewa w duecie, bo głos ma powalający.



