Bielsa niezle musial chlopakow w szatni zmotywowac,bo praktycznie od pierwszych minut rzucili sie do szalenczych atakow. Swietny powrot,a potem akcja rezerwowych Canasa i Pozuelo uciszyla San Mames. Kropke nad i postawil znakomity dzisiaj Molina,choc w 90 idealna sytuacje mial bodajze Isma,ale Fabricio jakims cudem obronil nogami. Wyobrazam sobie jakie piekielko by bylo na SM gdyby Baskowie wyszli na 4-5
Brawo dla Verdiblanocs,a dla Athletic bura !



