Tak w ogóle, to nie wiem, czy Valverde jest rywalem dla Frooma. Najgroźniejszym jego przeciwnikiem jest Contador, przecież nad Valverde spokojnie Brytyjczyk nadrobi przynajmniej minutę na czasówce. A w wysokich górach Hiszpan z Movistaru na pewno też straci czas do Frooma. Poza tym to grupa lidera powinna gonić, a Movistar nie brało się za poważną pogoń, w pewnym momencie przewaga ucieczki wynosiła 12 minut. Na czoło wyszło Sky, żeby podkręcić tempo i za chwilę wydarzyła się ta kraksa. Na podjeździe, jak Valverde zaczął dochodzić do grupy to na bezsensowny atak zdecydował się Contador, z którego nic nie wynikło, bo nic nie mogło, skoro profil podjazdu był taki, że wraz z pokonywaniem kilometrów nachylenie się zmniejszało. I w wyniku tego ataku jego rodak nie doszedł do grupy "liderów". A śmieszy mnie też to, że się mówi, że na Valverde powinni czekać, a jakby tempo nie wzrosło to przecież mógł stracić koszulkę lidera.



