Granada zagrala w pilke tak naprawde 10 minut, a i tak wystarczylo, zeby urwac Depor punkty...
Do 80 minuty wszystko ukladalo sie pieknie, 1-0, pelna kontrola, tylko skutecznosci i szczescia troche braklo. Najpierw w poprzeczke trafil Oliveira (najlepszy na boisku oczywiscie), potem setke zmarnowal Pizzi, a na koniec znow szanse mial Nelson, ale przeklety Tono jakims cudem wybronil.
Tak czy inaczej humory w La Coruni raczej dobre. 6 punktow po 4 meczach, momentami calkiem niezla gra, sa perspektywy na lepsza przyszlosc.



