Jakoś tak ta Chelsea bez Drogby i Lamparda, ale za to z Terrym, wygląda na papierze dość śmiesznie. Oczywiście nie umniejszam klasie Hazarda, Maty czy Torresa, ale jednak starzy wyjadacze budzili u mnie respekt, którego nowi nie budzą. Mam nadzieję, że Kanonierzy czują podobnie i da im to pozytywny bodziec, bowiem nie mam wątpliwości że odpowiednio wyluzowani, zmotywowani i pewni siebie rozjedziemy Chelsea naszym czołgiem. Jeśli mamy w tym meczu ponieść klęskę, to na pewno tkwi ona już teraz w głowach Diabiego, Jenkinsona i naszych pozostałych 'urodzonych zwycięzców'.
Liczę za to na Terrego, bo ten baaardzo nas ostatnio lubi. Stawiam na 2:0, liczę na czysty mecz bez kontrowersji, który nie pozostawi negatywnych emocji. Czasy, w których zespoły wygrywały po golach Drogby czy van Persiego ze spalonych już minęły i mam nadzieję, że prędko nie wrócą.



