Z rana na Eurosporcie leci Tour of Bejing, dzisiaj z nudów obejrzałem i stwierdzam jedno: Chiny mają kapitalne warunki do promowania się poprzez kolarstwo. Drogi, góry, rzeki, tamy, wszystko jest i wszystko piękne. Dobry ruch UCI z tym wyścigiem.
Druga sprawa, to dzisiaj w studio był Sylwester Szmyd, opowiadał trochę o kolarstwie, o nowej ekipie, ale najbardziej zaciekawiła mnie kwestia "gregario". Sylwek narzekał, że nie jest doceniany w Polsce, że kibice w kraju psioczą na naszych kolarzy, że tylko pomagają, że nie wygrywają etapów i nie atakują, a tymczasem w peletonie Polacy są uważani za światową czołówkę jeśli chodzi o ten aspekt. Użyli fajnej przenośni porównując kolarstwo do piłki nożnej, że byliśmy wszyscy dumni jak Dudek był bramkarzem i wygrał LM, a przecież to nie on strzelał gole. Powiedział, że jak Basso wygrał w 2010 roku Giro przy wydatnej pomocy Szmyda to tak, jakby Szmyd był w drużynie, która wygrała finał LM. Ciekawe porównanie i jest w nim dużo racji moim zdaniem.
No i dodam na koniec, że Boasson-Hagen uciekł w końcówce i został dogoniony gdzieś... 30 metrów przed metą?
Od 2:50.
No i Majka oraz Kwiatkowski odpowiednio na 7 i 8 miejscu w generalce.


