To był Filippo Simeoni. Simeoni był zdyskwalifikowany za doping i powiedział, że doping dawał mu Ferrari co się bardzo Lancowi nie spodobało. A historia, o której mówisz to TdF 2004 gdzie Armstrong zabrał się w ucieczkę bo wiedział, że jeśli on będzie w tej grupie to peleton ucieczki nie puści. Dopiero jak Simeoni zrezygnował to obaj wrócili do peletonu, a ucieczka odjechała i na mecie była 11 min przed peletonem.Maciek (interista) pisze:Teraz sobie przypomnialem pewien motyw podczas ktoregos TdF. Jeden z zawodnikow (nie pamietam nazwiska, chyba Wloch) oskarzal doktora Ferriego o stosowanie dopingu, oburzony Armstrong osobiscie blokowal wszelkie proby ucieczki tego zawodnika, chociaz nie liczyl sie on w walce o koncowe zwyciestwo. Niezly hipokryta. Mam nadzieje, ze karna i finansowa odpowiedzialnosc rowniez go nie ominie.
http://www.ina.fr/sport/cyclisme/video/ ... er.fr.html
W ogóle co wtedy Armstrong wyprawiał na tym Tourze to głowa mała, mi utkwił w pamięci jego sprint i wygrana z Kloedenem. Tam coś było, że Floyd (wtedy Discovery) ciągnął ich pod górkę i Armstrong chciał, żeby to właśnie wygrał etap ale Kloeden był innego zdania i zaatakował, Lance się wkurzył, pociągnął i dogonił go tuż przed "kreską".
Fajnie powspominać, szkoda, że to wszystko "na niby" było... Landis, Armstrong, Kloeden


