Kurde normalnie emocje podczas losowania były nieziemskie. Jak zobaczyłem, że trafili na Monaco to zacząłem skakać po domu jak głupi, ale już tak ciekawie nie było ja przysiadłem do kompa ponownie....Na początek - lekka wiązka przekleństw. Potem dla odreagowania nagromadzonego stresu musialem sobie czymś rzucić. Padło na najbliżej stojący przedmiot - pusta butelka po napoju. Na szczęście obeszło się bez ofiar chociaż mój pies może mówić o dużym szczęściu....
Totalna kicha, chociaż takie miałem przeczucie, że padnie na Real


