Amstronga na dopingu złapano raz - podczas TdF w 1999 r zarzucono mu branie kortyzolu. Wykpił się receptą na maść przeciw otarciom od siodełka z datą wystawienia przed wyścigiem, oczywiście datą fałszywą
W ogóle co się czyta zeznania byłych kolarzy to z tego Armstronga musiał być niezły łeb. Prawdopodobnie raka nabawił się po zabawie z dopingiem w kadrze narodowej i nic go to nie nauczyło, wrócił i razem z Bruyneelem i Ferrarim stworzył system dopingowy przekraczający wszelkie granice wyobraźni.
Jak nie trudno było się domyślić, teraz wpadają kolejni kolarze: Scarponi i Menchov, powiązania Ferrariego z Liquigasem (Di Luca się kłania), na rozkładzie jest SKY z Froomem i Wigginsem. Coś pękło w peletonie i ciekaw jestem, jak to się rozwinie.
Co do wyników to jestem za nieprzyznawaniem tytułów Ullrichowi czy Basso, którzy sami brali. Jestem tylko za przyznaniem brązowego medalu IO w Sydney Onano.
P.S. Dla tych obrzydzonych kolarstwem, dr Fuentes (ciekawy pojedynek musiał być Fuentes - Ferrari, Włoch wygrał 7 razy TdF z Armstrongiem, potem z Landisem, Vueltę z Herasem i pewnie sporo więcej


