Re: Kobiety ....

Awatar użytkownika
franz
Ki(L)gore Trout
Posty: 3855
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:58
Reputacja: 100
Lokalizacja: Miasto Kanibali

Re: Kobiety ....

Post autor: franz » 25 paź 2012, 16:06

Boromir pisze:To forum schodzi na psy


Nigdy nie zejdźmy na psy! :)
cru pisze:1. Miec JAJA jako facet, zachowywac sie jak facet, nie byc jej sluzaca/podnozkiem/ kolezanka z penisem, tylko pokazywac cechy samca.
2. Nie stawiac kobiety na piedestale, nie bac sie jej zjebac jak zasluzy, nie zgadzac sie na wszystko - to tez czlowiek, jak my.
3. Ladne kobiety UWIELBIAJA, jak facet jest wyzwaniem - stanowic to wyzwanie, byc INNYM niz 9/10 facetow jacy z nimi gadaja i liza im tylki.
4. Wywalic ze swojego zycia wiekszosc aspektow wzietych ze spolecznego 'wypada tak robic'.
Przecież cytując klasyka, to jest "oczywista oczywistość" od zarania ludzkości. Mężczyzna musi być męski, a kobieta kobieca - wielkie mi novum.

To są te mądrości i prawdy objawione, która wciska się tym kursantom i zapisuje się w wszelkiej maści poradnikach? Cóż ktoś robi niezły interes na sprzedaży przepisu "jak zagotować wodę"? :lol:

Tak poza tematem kobiet (czyli temat rzeka) a w kwestii tych wszystkich kursów/poradników. Napawa mnie to zjawisko mieszanką smutku i zażenowania.

Już abstrahując od pompatycznego, grafomańskiego stylu w jakim są pisane (rozbijają mnie te wstawki pt "cytaty z wielkich ludzi" :lol: ), mentorskiego tonu z cyklu "depozytariusze prawdy absolutnej" i porad z barvo girl/przyjaciółki (to właśnie mnie wprawia w zażenowanie), zaś przeraża, to że ludzie pod wpływem tego gówna zatracają siebie, tracą to co w życiu jest jedną z najcenniejszych wartości, a więc unikatowość własnej osoby/charakteru. Przecież te podręczniki to czysty schemat, wszyscy mają działać i zachowywać się w ramach jednego modelu, tam wręcz kazuistycznie są uregulowane najdrobniejsze szczegóły! (jak siedzieć żeby wyrwać laski - to mnie rozbija :lol: ) Zero spontaniczności, luzu - sam schemat.Zresztą Ile można modyfikować swoje zachowanie? Udawać kogoś kim się nie jest, grać, chować się za pozorami. Na dodatek ten cały emocjonalno-charakterologiczny kamuflaż ma być stosowany wobec osoby z założenia najbliższej, zaufanej (partnerka - ukochana kobie ta jak kto woli :) ) i co tak całe życie być wobec niej kimś innym? Nawet w relacji z ukochaną osobą nie być sobą? Przecież to wyuczone na kursach/z książek zachowanie musi zalatywać sztucznością, nie da się inteligentnej osoby cały czas okłamywać/manipulować, a nawet jeśli się da to perspektywa ciągłej walki z własna osobowością i życia według schematu jest "trochę" smutna.

No i tak kwestia, manipulacji, odgórnego sterowania, psychologicznych sztuczek jest to co najmniej wątpliwe etycznie i gratuluje jeśli ktoś chce budować trwałą, szczerą i ważna relacje w swoim życiu po pierwsze na kłamstwie/udawaniu kogoś innego, po drugie na "technikach psychologicznych manipulacji."
cru pisze:Obecnie jestem w stanie podejsc do 10 dziewczyn na ulicy i dostac z tego 8 numerow, przy b. fajnych reakcjach.
:lol:

Przypominała mi się taka zabawna historia. Byłem z narzeczoną w pewnej galerii handlowej, żeby kupić mi trochę codziennych ubrań. Bez Jej pomocy potrafię tylko wybierać koszule, krawaty, garnitury i "ubiór kibolski", ona pomaga mi w komponowaniu stroju codziennego :wink: .

Gdy na chwile pozostawiłem Ją samą została zapewne z uwagi na swoją wysoce atrakcyjną fizjonomię, zagada przez młodzieńca z żelem na włosach, w rurkach (jakie wrzucał tu bartbuks/Chlopaczek) i diamencikiem w uszku, to pewnie miał być ten "wyróżniając się style mężczyzny z klasą" :lol: - jak dla mnie, słowem "pizda" jak się patrzy :) Moja luba dość skutecznie, inteligentnie i z ładnym stylem sprawdzała napastliwego "samca alfa" na ziemie/wysyłała na drzewo, ja zaś wkroczyłem bo koleś był zbyt namolny. Była to większa zorganizowana akcja, związana z tymi kursami o których ostatnio głośno. "Trenerzy" z tych "tajemnic uwidzenia" zabierają po 3-4 nieszczęśników do galerii handlowej, żeby ich trenować w uwodzeniu.

W każdym razie akcja skończyła się tak, że chłopak grzecznie zwiesił łepek i palił wroty. Nawet nie musiałem mu dawać "klapsa w dziąsło", słowna reprymenda (przyznaje dość stanowcza i wulgarna) wystarczyła. Było ich tam kilku + trener i nie wyrazili chęci/woli konfrontacji - mimo tego, że byłem sam i bez sprzętu :wink: Tacy z nich samce alfa, o super pewności siebie :roftl3:

PS: Najlepsze dziewczęta można poznać w bibliotece/kościele/patriotycznej demonstracji - tyle tego "towaru" tam teraz widuję, że aż żal się człowiekowi robi, że ma się już swoje lata :)

PS2: "Statek" - lektura obowiązkowa w kwestii kobiet, nie tam jakieś "Tajemnice uwodzenia z cyklu spadłaś z nieba, a Twój tata jest złodziejem".

Wróć do „Hyde Park”