W koncu obejrzalem sobie argentynskie El Classico, ktore sciagnalem jakis tydzien temu.
Poziom frajerstwa siegnal zenitu. 2-0 dla River, pelna kontrola, Boca praktycznie na kolanach, przynajmniej tak mi sie wydawalo do 75 minuty... Najpierw karny, idiotyczne zachowanie obroncy Milionerow i Tanque Silva pewnie wykorzystuje jedenstke, a w doliczonym czasie znowu Urugwajczyk w roli glownej - zgrywa pilke glowa do Ervitiego, a ten spokojnie pokonuje Barovero. Monumental cichnie, Almeyda siada na dupie, a ja lapie sie za glowe...
Najlepszy na boisku - Rodrigo Mora wypozyczony z Benfici. Moze nie czarowal, ale bardzo solidnie pracowal nekajac co chwila defensywe chlopakow z Bombonery, no i strzelil druga bramke, ktora powinna definitywnie zadecydowac o zwyciestwie...



