Przywołam działanie straży miejskiej na terenie mojego miasta. Badziej interesuje ich ładowanie blokad na koła studentów pod akademikami (droga ślepa, miejsca spokojnie wystarczy, żeby spokojnie przejechać i zawrócić, mały ruch) oraz dawanie mandatów, bo pies strzeli kupkę w krzaki. Tony śmieci wokół szkoły czy zakłócanie porządku to dla nich problem drugorzędny.
W sumie szkoda, że chłopak nie dostał mandatu. W końcu pewnie nie miał uprawnień.



