Turniej w 2009 roku był epicki, może można byłoby się przyczepić do poziomu, ale emocje fantastyczne. No i oczywiście wygrana Brazylijczyków. Ja jeszcze milej wspominam PK w 2005 roku i lańsko Argentyńczyków, boski Adriano, (jeszcze) wielki Ronaldinho i 4-1. Chyba tylko 3-0 na Copa America dwa lata potem pogrom nad Albicelestes lepiej mi smakowało.Ebi pisze:Turniej z 2009 roku wspominam bardzo dobrze. Piękne mecze, dużo goli, spora dramaturgia.
Może Hiszpanie się zmotywują, bo to jedyne trofeum, jakiego nie mają w kolekcji, Włosi to pomimo drugiego miejsca na Euro dalej trochę drużyna na dorobku, no a Brazylijczycy - jak Brazylijczycy - zawsze na poważnie podchodzili do tego turnieju, a przecież teraz akcja toczyć się będzie u nich w domu, rok przed mundialem. Do tego bardzo mocny Urugwaj, mocny Meksyk i zdolna do niespodzianek Japonia. Niech jeszcze w Afryce wygra ktoś poważny (WKS?) i zapowiada się baaaaardzo ciekawy turniej.



