Moje głosy w tej grupie wędrują do:
BRAVEHEART - WALECZNE SERCE - co prawda nie zachwycił mnie tak jak „Gladiator”, ale i tak zrobił ogromne wrażenie. Produkcja zaliczany powoli do klasyki światowej kinematografii, zdobywca kilku Oscarów, to historia opowiedziana z wielkim rozmachem, rzekłbym nawet epickim. Legendarna już scena kiedy Gibson motywuje swoich pobratymców jest znana chyba nawet tym, którzy tego filmu nie widzieli (przynajmniej u mnie tak było). Zresztą mniejsza o to, i tak każdy ten film widział i nawet nie ma sensu go polecać.
SZKLANA PUŁAPKA - w zasadzie sytuacja podobna jak w przypadku filmu wyżej. Nie ma sensu nic pisać ponieważ wszystko zostało już powiedziane/napisane. The Yippie-Kai-Yay!
RZEKA TAJEMNIC - jest to najlepszy film Clinta Eastwooda, który on wyreżyserował. Wielowątkowa, sprawnie poprowadzona fabuła, mroczny Boston, kreacje aktorskie najwyższych lotów (Sean Penn!) - wszystko to czego można oczekiwać od kryminału.
JOHN Q - po raz kolejny miałem dylemat. Ostatecznie zamiast "Zielonej mili", która zapewne i tak wyjdzie z tej grupy, mój głos dostał film z Denzelem. Niby banalna, amerykańska, pełna patosu historia, ale kurczę wzruszyła mnie i tyle. Lubię ten film, lubię Denezela w tym filmie i uwielbiam końcowe minuty. Warto obejrzeć bo to naprawdę przejmujące kino.



