Ostrzezenie juz ode mnie dostales a teraz sluchaj DUPKU!!!gfsst pisze:Dupku..........Ultras to oprawa meczowia więc nie pier**l że legia jest cienka pod tym względem(do euro wiele brakuje) Ultras Pokazy piro Baloniady Kartoniady Serpentyny i inne.......... więc Spierd.......
........:::::::::::::::::::;do kloca z góry::::::::::::::::::>...............
Ultras to przede wsyztskim wyjazdy doping i gotowosc do walki w obronie barw!!! potem dopiero jakies pierdoly w stylu piro baloniady i kartoniady!!!
I nie pier.. ze Legia jest cienka tylko zwracam uwage DUPKU!!! ze nie jets tak ze Legia a reszta jest marna. Nara frajerze jak nie wiesz co to ULTRAS to sie zamknij.
Na koniec DUPKU!!! Poczytaj sobie ten tekst:
Termin „ultras”, choć tak naprawdę jego korzenie sięgają lat 70, stał się w Polsce modny dopiero od niedawna. Wraz z jego upowszechnieniem zaczęły się tworzyć wewnętrzne podziały na nie-szalikową część publiczności, popularnie zwaną piknikami, na odrębne grupy hools, wreszcie na ultrasów, których powszechnie zaczęto utożsamiać z oprawą spotkań. Nie wiem kto i dlaczego to wymyślił, wiem natomiast że takie rozumienie tematu dalekie jest od pierwotnego znaczenia tego słowa. Pomijam tutaj fakt sięgania po obce słownictwo, bowiem w języku polskim od kilkudziesięciu lat funkcjonuje „szalikowiec”. Wracając do głównego wątku. Podzielenie kibiców na powyższe kategorie pociągnęło za sobą dziwne, żeby nie powiedzieć, patologiczne zachowania. Kiedy przeglądam fora internetowe, ziny czy też obserwuje na codzień niektórych kibiców, to nasuwają się niewesołe refleksje. Otóż dziś wielu takich „ultrasów” uważa, że całe kibicowanie zamyka się w tworzeniu oprawy i dopingu. Słowem-stoisz w młynie, jesteś ultra! A gdzie cała otoczka, gdzie kibicowskie zasady? Z jednej strony mamy deklaracje o szacunku i przywiązaniu do barw, z drugiej zaś czy takie słowa są coś warte, skoro ich głosiciele nieraz ściągają szale „na życzenie” („nie jestem przecież chuliganem”), czy wkładają ręce do kieszeni, gdy przeciwnik rwie flagi z płotu. Powyższe sytuacje nie są wymysłem mojej wyobraźni, ale rzeczywistymi sytuacjami, które miały miejsce na stadionach i wokół nich. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Dalej-ultras to także synonim kibicowskiego buntu przeciwko ustalonemu porządkowi. Włoscy prekursorzy ruchu ultras zawsze stali w opozycji do klubowych działaczy i co oczywiste, policji. Stąd duży nacisk na niezależność, na zachowanie tak dużej swobody, która by pozwalała w każdej sytuacji powiedzieć zdecydowane „nie”. A co mamy na naszym podwórku? Wiele znanych ekip kibicowskich z radością zawiesza się na pasku działaczy, aby tylko w zamian dostać stosowny datek na oprawę spotkań. Sam temat dofinansowywania nie byłby może tak kontrowersyjny, gdyby większość pieniędzy pochodziła z własnych środków-składek czy akcji promocyjnych. Tymczasem u nas przyjęło się, że skoro dają, to po co się spinać. Z kolei w klubach, gdzie kibice nie mogą liczyć na jałmużnę, finansowy ciężar organizacji życia kibicowskiego spoczywa na barkach kilkunastu, góra kilkudziesięciu osób. Dzieje się też tak na stadionach, gdzie liczba fanatyków przyznających się do miana „ultrasa” sięga co najmniej setek, jeśli nie tysięcy. Brać łatwo, ale dać coś od siebie bez odgórnego prikazu, dużo trudniej. Dużo bardziej drażliwym tematem jest stosunek do służb mundurowych. Hasło „ChWDP” stało się niezwykle modne. Tymczasem zdarzają się sytuacje-przyznaje, nie ma ich tak wiele-gdzie wyjazd zaczyna się od organizowania sobie obstawy. Zawsze można się później tłumaczyć, że to sam klub w trosce o bezpieczeństwo, że to nieświadome zgredy, że to, że tamto... Na pewno nie chciałbym doczekać czasów, kiedy w lidze dojdzie do powtórki ze Stadionu Śląskiego-głośnej akceptacji dla brutalnych działań policji. Dziś to co prawda wciąż fantastyka, ale też kilka lat temu nie mógłbym sobie wyobrazić, że dojdzie do takiej sytuacji na meczu kadry. Jak więc zdefiniować pojęcie „Ultras”? Myślę, że do tej pory nie powstało nic lepszego jak „Ultra Manifest” stworzony przez kibiców Romy, dokładnie określający zasady, jakimi powinni się kierować piłkarscy fanatycy. Tymczasem wygląda na to, że my się konsekwentnie od tego oddalamy, tworząc zupełnie nowe reguły i wzorce. Szkoda tylko że w tym wypadku „nowe” nie znaczy „lepsze”.
PS. Innego moda prosze o ostrzezenie ale nie moglem sie powstrzymac jak ktos pier.. o czyms o czym nie ma pojecia!!!


