Re: Chelsea FC - Arsenal FC (20.01.2013)

Awatar użytkownika
Duch
Entuzjasta Kraftu
Entuzjasta Kraftu
Posty: 9212
Rejestracja: 12 sie 2005, 10:26
Reputacja: 196
Lokalizacja: z Tych najlepszych

Re: Chelsea FC - Arsenal FC (20.01.2013)

Post autor: Duch » 20 sty 2013, 20:18

Rossi pisze:Czy tylko mi się wydaje że Giroud jest tragiczny ?
Może nie aż tak drastycznie, ale na pewno jesteś bliżej prawdy niż dalej. Giroud jak na warunki Premier League, to po prostu dość przeciętny napastnik i chyba większość drużyn z topu, a nawet te gorsze, mają lepszych snajperów. OK, może system jaki preferuje Wenger nie jest najszczęśliwszy dla Olivera, ale to tłumaczy go tylko w pewnym procencie, bo co mecz on jakieś okazje ma, ale je najzwyczajniej w świecie marnuje. Czy to nogą, czy też głową (co powinno być dla niego kaszką z mleczkiem), to on nie potrafi strzelić, a wiadomo jak jest w meczach z klasowymi rywalami... ma się 1-2 okazje na mecz i trzeba strzelić. Giroud tego nie ma, a taki Robin to się zapytał bramkarza i wsadził mu dokładnie w to miejsce, gdzie ten by sobie zażyczył. Porównania może trochę na wyrost, ale akurat mamy świetny materiał do takich twierdzeń. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że to co dzisiaj Francuz zmarnował, van Persie wykorzystałby na absolutnym luzie.

Co do samego meczu, to nie ma się co rozpisywać. Nie wyszliśmy na pierwszą połowę, to nie dziwmy się się Chelsea zdjęła spodnie i zrobiła swoje. Gdyby w pierwszym składzie zagrał Ba, to kto wie czy już do przerwy nie byłoby czego zbierać. OK, sędzia dzisiaj sprzyjał niebieskiej stronie mocy, bo tak na dobrą sprawę pierwszego gola być nie powinno. Karny IMO ewidentny, ale nie widziałem zbyt wielu powtórek, bo w większym gronie oglądałem i było zamieszanie, ale... no do cholery, jeśli zostawia się goście samemu w polu karnym i ma czas żeby się jeszcze zastanowić, co zrobić, to możemy winić siebie samych. Druga połowa lepsza, ale gdyby Chelsea miała lepsze żądło i lepszego menedżera, to mogliby nas ładnie dojechać. Nie ma się co oszukiwać, drugą połowę, to Benitez pojechał po najcieńszej linii oporu i koniec końców trzy punkty zainkasował.

W kontekście walki o czwórkę jeszcze żyjemy, ale tu znowu można to wszystko rozpatrywać w szerszym kontekście. O ile można myśleć, że brak LM mógłby otrzeźwić niektóre osoby w klubie, tak z drugiej strony jeśli już wypadniemy z tych rozgrywek, to wcale nie jest oczywistością, że do nich szybko wrócimy (L'pool). IMO warunkiem sine qua non do tego żeby się wydźwignąć z marazmu, jest... Wenger. Kadrowo nie jest tragicznie, ale nie ma komu wycisnąć z tych piłkarzy tego co najlepsze, a naprawdę, szkoda marnować dobre owoce.

Wróć do „Anglia”