Czekałem z formalnym otworzeniem niniejszego wątku aż obie drużyny zakończą swoje mecze ligowe, ale podejrzewam, że wielu kibiców czeka na to spotkanie od dawna i od jakiegoś czasu myślami było bardziej przy nim niż przy rozgrywkach krajowych. Jak mówili Mourinho i Ferguson, jest to mecz, na który czeka i będzie go oglądać cały świat. Nawet jeśli istnieją panowie w polskiej telewizji, którzy tych dni bardziej będą fascynować się poczynaniami innych drużyn, to na skalę światową a nawet europejską ma to niewielkie przełożenie.
Sytuacja Manchesteru jest komfortowa o tyle, że w lidze ma bardzo wygodną sytuację i prawie zapewniony tytuł. Dla Realu ten dwumecz może mieć znaczenie dla uratowania całego sezonu. Na boisku nie powinno to mieć jednak większego znaczenia. Tu i tak każdy gra na maksimum.
Nie trzeba także pisać jak szczególne będą to mecze dla Cristiano Ronaldo. Dlatego od razu przejdę do zagadnień bardziej czysto piłkarskich.
Obie drużyny nie grały ze sobą dość długo. Ostatni raz w sezonie 2002/2003, wcześniej 1999/2000. W obu przypadkach dalej awansował zespół hiszpański, lecz mecze były naprawdę wspaniałe. Chyba każdy pamięta asystę Redondo czy też trzy bramki Ronaldo na Old Trafford.
Mourinho i Ferguson znają się bardzo dobrze. Obaj mówili, że razem napiją się wina i tak zapewne będzie. Nie wiem, czy są w stanie się wzajemnie czymś szczególnym zaskoczyć, mimo to pewnie będą próbować.
Na przebieg dwumeczu duży wpływ może mieć detale, epizody oraz to, że obie drużyny dobrze grają z kontrataku i obie zapewne obawiają się kontrataków rywala. Obie również mają wiele argumentów fizycznych. To może oznaczać dość ostrożne podejście ze skupieniem na agresywnej defensywie i grze w środku pola. Niektórzy nazwaliby to szachami, ci bardziej romantyczni może nawet anty futbolem lub kopaniną. Czy tak w praktyce będzie, trudno powiedzieć. Na pewno istnieje taka możliwość. Podobnie jak taka, że już w pierwszym meczu komuś taki scenariusz nie będzie odpowiadać. Nie jest niczym odkrywczym stwierdzenie, że Real chcąc poważnie myśleć o wejściu do ćwierćfinału powinien środowe spotkanie na Estadio Santiago Bernabeu wygrać, a żeby wygrać dobrze jest także atakować. To też można zrobić na różne sposoby, jeden z ulubionych dla Mourinho to chyba wysoki pressing przez pierwsze 30 minut, działało to nie raz, nawet z Barceloną, a kilku rywali było tak zwłaszcza w poprzednim sezonie szybko demolowanych. W tym ta metoda była stosowana rzadziej, można to zrzucić na gorszą formę fizyczną, która teraz powinna być dobra. Dlatego osobiście nie spodziewam się nudnego meczu pozbawionego okazji bramkowych bez względu na to, jak pomysł na atakowanie wygląda. Wręcz przeciwnie. Pytaniem otwartym pozostaje na ile wygodne będzie to dla United. Czy zdecydują się grać otwarty futbol na tak, czy raczej spróbują oddać piłkę Realowi, który w ataku pozycyjnym czuje się mniej komfortowo.
W zależności od koncepcji i zdrowia Mourinho ma kilka możliwości wyjściowego składu:
Diego Lopez - Arbeloa, Pepe/Varane, Ramos, Coentrao - Alonso, Khedira - Ozil, Di Maria/Modrić, Ronaldo - Benzema
to chyba najbardziej prawdopodobna z nich (gra Di Marii zależna tutaj od tego, czy zdąży się wyleczyć, jeśli nie, na skrzydle grałby Ozil, a Modrić w środku). Nie spodziewam się Callejona, to nie jest zawodnik na grę od początku w meczu takiej wagi. Pomimo tego, co było z Sevillą za niezbyt prawdopodobny uważam wariant z Benzemą i Higuainem grającymi razem, przynajmniej od początku. Mourinho nie zostanie bez napastnika na ławce, Morata tutaj nie zagra. Francuz zazwyczaj lepiej radził sobie w rozgrywkach europejskich, dlatego to na niego stawiam, że wyjdzie od początku, co nie znaczy, że tak być musi.
Teoretycznie możliwe są też zmiany w defensywie. Ramos mógłby zagrać na prawej a Arbeloa na lewej, co dałoby trochę więcej centymetrów, United są mocni w powietrzu.
Nie wiem, czy ktoś tutaj zdominuje środek pola, będzie to trudne. Myślę, że dużo będzie zależeć od gry skrzydłowych oraz oczywiście skuteczności pod bramką rywala (nie podobają mi się te parady De Gei w ostatnich tygodniach, niech sobie wyobrazi, że znów gra w Atletico i w meczach z Realem po prostu musi puszczać bramki



