Ja wczoraj jeszcze nic, ale dzis od rana mocno czuje ten mecz. Podobnie jak koledzy wyzej, nic mnie nie zdziwi - ani 3:0 dla Realu, ani przegrana 0:1 po golu z roznego i glowce np. Evansa. Najfaniej byloby ugrac dwubramkowe zwyciestwo, ale takie 1:0 tez nie byloby zle, bo na wyjezdzie Real pewnie cos strzeli. Bramkowy remis oznaczal bedzie bicie glowa w mur w rewanzu i atak pozycyjny, wiec odpada.
Licze na Varane'a od pierwszej minuty, mimo wieku daje spokoj ktorego ostatnio nie widze u Pepego. Jak dal rade z Barcelona, to da rade rowniez dzisiaj.



