Ciężko być nastawionym optymistycznie na przyjazd takiego giganta do Londynu. Nawet przed Barceloną nie czułem takiego strachu, jak czuję teraz. Na pewno dużą istotą tego jest fakt, że jak przyjeżdżała Barcelona, mieliśmy lepszą XI, niż mamy teraz. Nie ma wątpliwości - był Van Persie, był Fabregas, Song, obrońcy na wyższym poziomie grali. Teraz jest dużo gorzej, jakość na pewno jest słabsza, niż w 2011 roku, nie ma co do tego wątpliwości. Ale jednak Bayern wydaje mi się taktycznie mądrzejszy od Barcelony, przynajmniej z tych spotkań, które z nimi graliśmy. Z tego, co mogłem zauważyć, Bayern świetnie gra całą drużyną w obronie i nie zostawia często niepotrzebnych dziur. Barcelona klepie i klepie, strzeli bramkę, klepie dalej, strzeli kolejną, dalej klepie itd. Jej styl się mocno raczej nie zmienia. Nie wiem dokładnie, jak to opisać, ale patrząc na ten Bayern nie wyobrażam sobie, żebyśmy mogli zrobić tak, jak z Barceloną w 2010 roku - czyli przegrywając 2-0 ostatecznie zremisować.
Ale mniejsza o przeszłości, skupię się na Arsenalu tu i teraz. Myślałem długo na temat jedenastki, którą chciałbym zobaczyć na ten mecz, nad wariantami różnymi, wymyśliłem milion ustawień i składów, ale ostatecznie wymyśliłem takie coś:
------------------Szczęsny-------------------
Sagna-Mertesacker-Koscielny-Vermaelen
-----------Arteta--------Diaby---------------
--Cazorla-------Wilshere-------Podolski--
------------------Walcott---------------------
Taki skład chcę zobaczyć, naturalnie nie znaczy to, że Wenger takie coś wystawi.
Inna sprawa to to, że wolę oglądać Wilshere'a jako 10tka a Cazorlę taki wolny elektron na skrzydle. Wilshere trochę się męczy z tyłu, więc prze do przodu często, a jak prowadzi grę mając za sobą solidną bazę dużo lepiej może się sprawować. On i Cazorla świetnie współpracują ze sobą, więc wysłanie Cazorli niby na skrzydło dużo nie zabiera.
Dalej Walcott jako CF. Wątpie, żeby Wenger to tak widział, ale nawet chyba mowa była z Akarinem tutaj, że wystawienie Girouda na CF będzie świetne dla Bayernu. Też tak uważam. Van Buyten wcale taki słaby nie jest, za to jest fizyczny i Girouda raczej zniweluje. Sam Giroud wcale jakoś tak super nie gra ostatnio. Na pewno wczorajszy mecz trochę mi pomógł w tej decyzji, ale już wcześniej sporo myślałem o tym, że to jednak Giroud powinien wylądować na ławce. Walcott jako napastnik byłby w stanie wykorzystać swoje atuty szybkościowe żeby inaczej zniwelować przewagę fizyczną stoperów Bawarczyków.
Wreszcie Podolski. Nie wyobrażam sobie, żeby nie zaczął już 4. meczu z rzędu. W ostatnich dwóch nie wszedł nawet z ławki, ze Stoke wszedł w końcówce. Jest świeży, nabuzowany na pewno, musi grać. Innej opcji nie widzę.
Ostatecznie czas na przewidywania. Na pewno nie będę przewidywać tutaj wyniku. Nie zdziwi mnie żaden wynik. Może być spora wygrana Bayernu, może być remis, może być wygrana Arsenalu. Pomimo tego, że gramy słabiej, zawsze jednak na Emirates mieliśmy tę magię. Wieczór na Emirates w Lidze Mistrzów zawsze nam czegoś dodawał. I nawet Barcelona w 2010 nie wygrała, w 2011 przegrała a z Milanem, chociaż były dość specyficzne warunki, wygraliśmy 3-0 po przegranej 4-0 na wyjeździe. Nie mam pojęcia więc, czego się spodziewać. Jako plan minimum, chcę uniknąć wstydu. Chcę, żeby nasi chłopcy pokazali się z jak najlepszej strony i walczyli do upadłego. Miło byłoby wygrać, plan minimum na wtorek to nie przegrać u siebie. Na awans tak czy inaczej się nie nastawiam, bo szanse są mierne, bo nawet wygrana u siebie nam nic nie da, jeśli przewalimy w Bawarii. Ale chcę, żeby nasi zrobili wszystko, żebyśmy przez jak najdłużej z tych 180 minut dalej liczyli się w grze. Żeby zostawili wszystko na boisku i udowodnili, że są dobrzy i potrafią zawalczyć. Żeby mogli zejść z murawy z podniesionymi głowami i kibice nie musieli się za nich wstydzić. Żeby było tak, jak z Milanem u siebie - 3-0 i brak awansu, ale wszyscy bili brawo i czuli dumę. Tego chcę i tego oczekuję. Nic więcej. Jeśli uda się awansować, będę w siódmym niebie.
W tym miejscu również postanowiłem, że warto zaprezentować kto zostanie wykluczony w obu zespołach z rewanżu w przypadku otrzymania żółtej kartki.

Nie ukrywam, że nie obraziłbym się, gdyby Schweni-Martinez wyłapali kartki w Londynie



