Odnośnie jeszcze neutralizacji Realu w kolejnych rundach, o której wspominano. To nie jest do końca prawda, że wystarczy przykryć Alonso, Ronaldo, oddać piłkę i już jest dobrze, a nawet jeśli jest, przykrycie ich wcale nie należy do tak łatwych zadań. MU do czerwonej kartki świetnie bronił się również w innych strefach. Wszedł pod tym względem na poziom, którego sam jeszcze kilka miesięcy temu nie prezentował. Nie byli wtedy tak solidni. Obecnie prawdopodobnie osiągnęli szczyt formy, a Realowi ciągle trochę brakuje, zwłaszcza w dyspozycji indywidualnej niektórych zawodników, co jeszcze może się zmienić. Bayern wydaje się niezwykle silny i dla mnie jest na razie największym faworytem do gry w finale. Tak samo jak przed rokiem i podobnie jak wtedy ewentualne starcie byłoby najprawdopodobniej wyrównane. Tylko Bayern grałby swoją piłkę tak samo jak przed rokiem. Inne drużyny nie mogą powielić taktyki Fergusona. Przykładowy Juventus nie mógłby zagrać tak samo. Mają innych, słabszych piłkarzy ofensywnych oraz moim zdaniem nie są w stanie aż tak dobrze się bronić przez wiele minut, ale może ich pod tym względem nie doceniam. Milan pokazał, że potrafi, lecz na Camp Nou czeka ich bardzo długie 90 minut na przystrzyżonej i śliskiej trawie. PSG na to raczej nie stać i muszą grać inaczej. Zostaje Dortmund, który w grupie dobrze sobie radził z Realem grającym dwa razy bez lewego obrońcy i raz bez Khediry. Nie jest tajemnicą, że tą stroną robili większość akcji, a Real był wówczas w naprawdę kiepskiej dyspozycji, więc kolejne mecze mogłyby wyglądać inaczej. Mimo to, Real strzelał im bramki. Za nami świetne dla Madrytu 8 dni a drużyna ciągle dopiero wchodzi na swój najwyższy poziom. Jak go osiągnie, jak formę złapią napastnicy, Di Maria, coraz lepiej będzie grać Modrić, może Marcelo, stać ją na wszystko.
Nie spodziewam się, że będą próby powielania taktyki Fergusona. Dla większości drużyn skończyłoby się to bardzo źle, bo to wyjątkowo trudna gra wbrew pozorom. Muszą poszukać czegoś innego. Alonso i Ronaldo dla każdego będą ważni, bo zawsze są ważni dla niemal każdego rywala. Wykonanie jest bardziej kłopotliwe. Manchester nie wybijał piłki na oślep, tylko wyprowadzał szybkie ataki, a nawet jak bronił się wszystkimi na swojej połowie, co było częste, to był w stanie nie pozwolić na to, aby został na dłużej zepchnięty w swoją szesnastkę. Poza okresem gry w dziesiątkę oczywiście, kiedy Realowi zależało na ataku. Większości drużyn pozostających w rozgrywkach raczej na taki bunkier nie stać.



