Była już mowa o rankingu UEFA, który mógłby być dobrym wskaźnikiem ale jest duże ale z racji tego, że tak samo punktuje występy w LE jak w LM. Bawi mnie jak ktoś pisze o niezaprzeczalnym, obiektywnym fakcie dominacji PD na świecie bo w całej historii spotkań drużyn z tych krajów częściej wygrywali Hiszpanie. Super. Juventus ma dodatni bilans z Barceloną i remisowy z Realem - jak nic zjada obu hiszpańskich gigantów. Taką wartość ma ten argument.
Widziałem też statystyki z europejskich pucharów, które mają świadczyć o bezwzględnej dominacji ligi hiszpańskiej. Problem jest taki, że rozmowa tyczy się całej ligi a nie tylko fantastycznej Barcelony Guardioli, która zdominowała Europę w ostatnich latach i podkręca statystyki całej hiszpańskiej lidze . Czołowym reprezentantem Anglii w ostatnich latach był MU i to też zostało zauważone, pokusiłem się więc o pewne statystyki z ostatnich 5 lat z europejskich pucharów, które choć IMO nie dają nam odpowiedzi na tytułowe pytanie to wydają się jedyną płaszczyzną porównawczą. I tak:
Jak na dłoni widać więc dominację PD nad ligą angielską. Czego dowodzą powyższe statystyki? Absolutnie niczego poza tym, że bardzo łatwo można znaleźć argumenty za jedną jak i drugą ligą a obiektywnych kryteriów nie ma chyba, że za takie przyjmiemy kulejący ranking UEFY. Pisałem już kilkukrotnie, że nie podjąłbym się jednoznacznego stanowiska, że jedna liga dominuje nad innymi a już na pewno nie w tym momencie. Jeden woli niebieski, inny czerwony, jednemu bardziej podoba się Ferrari, drugiemu Porsche. Nie poznamy tu też odpowiedzi na to czy Swansea jest lepszą drużyną od Rayo Vallecano albo czy Southampton ograłby Espanyol. Spieranie się na tej płaszczyźnie mija się z celem bo najprawdopodobniej nie zaprowadzi do żadnych konstruktywnych wniosków.Jeśli policzymy drużyny hiszpańskie w ostatnich 5 latach w LM to PD miała:
7 ćwierćfinalistów, 6 półfinalistów, 2 finał i 2 wygrane.
W tym samym czasie PL wygenerowała w LM:
15 ćwierćfinalistów, 8 półfinalistów, 5 finalistów i 2 wygrane
Ciekawiej się jednak robi jak z tych statystyk wyeliminujemy Barcelonę i MU czyli najmocniejszych przedstawicieli tych lig w LM:
Wówczas PD miała w ostatnich 5 latach (wyłączając Barcelonę):
3 ćwierćfinalistów, 2 półfinalistów, ani razu żadna inna hiszpańska drużyna nie zagrała w tym czasie w finale.
W tym samym okresie PL reprezentowało (wyłączając MU):
10 ćwierćfinalistów, 5 półfinalistów, 2 finalistów i 1 zwycięzca
Okres 5 lat obejmuje jeszcze czasy dominacji Angoli więc pokusiłem się o zawężenie statystyki do 3 lat. Wówczas:
PD:
5 ćwierćfinalistów, 5 półfinalistów, 1 finalista i 1 wygrana
Z wyłączeniem Barcelony:
2 ćwierćfinalistów, 2 półfinalistów
PL:
6 ćwierćfinalistów, 2 półfinalistów, 2 finalistów i 1 wygrana
Z wyłączeniem MU:
4 ćwierćfinalistów, 1 półfinalista, 1 finalista, 1 wygrana
Inna kwestia to to, że pod względem komercyjnym PL jednak wygrywa i na podstawie tego powstała ciekawa dyskusja powyżej o dopingu. Moim zdaniem te dwie kwestie ściśle się łączą, fajnie o tym napisał masacra. Siła angielskiej piłki w dużej mierze wiąże się z tym, że ta liga staje się coraz bardziej komercyjnym produktem ale zarazem odbija się to negatywnie na ruchach kibicowskich i atmosferze na stadionach. Z jednej strony obecna sytuacja generuje znacznie większe zyski, z drugiej mamy do czynienia ze wspomnianą sytuacją, że lada moment tylko głowa rodziny będzie oglądać mecz a dzieci w tym czasie będą przeglądać twittera albo siedzieć na facebooku. Dalsza komercjalizacja PL jednak będzie dalej postępować, to zbyt dochodowy produkt i w interesie nią zarządzających jest aby generowała jak największe zyski a nie jak najlepszą atmosferę. Piknik płacący horrendalne pieniądze za bilety, hot-dogi , czapeczki i kubki zamiast darcia ryja i ruchów kibicowskich to koszt, na który moim zdaniem włodarze ligi i klubów niestety pozwolą sobie bez mrugnięcia okiem.
Fajnym przykładem jest podana wcześniej Bundesliga ale wydaje mi się, że tu nie chodzi tylko o komercję ale i o nieco inną kulturę i specyfikę kibicowania w Niemczech. Przyznam szczerze, że nie znam genezy budowania takiej postawy u naszych sąsiadów o czym wspomniał wyżej masacra ale IMO w Anglii nikt nie pójdzie tą drogą i wszystko nadal będzie zmierzało do piknikowania a "prawdziwe" kibicowanie będzie przekazywane tylko w rodzinach i ruchach kibicowskich.



