Lewy też swoje za uszami ma, bo karnego z Bayernem zmarnował. Poza tym cisnął do końca sezonu na pełnym gazie, nie chciał odpoczywać (tym sposobem Mandzukic został pozbawiony szansy na koronę). Dziwne podejście Borussii - jak się wystawia najsilniejszy skład to wypada pograć na te 50% i poczuć dreszczyk zamiast obniżać morale.
Inna sprawa, że dzisiejszy ich mecz bez znaczenia. Gorzej z Bayernem.
Ciekawe ile lat będziemy czekać aż Polak znów stanie przed szansą zostać najlepszym strzelec czołowej ligi świata.



