Finał DFB-Pokal potoczył się zgodnie z planem, choć "Bawarczykom" zdecydowanie zbyt często przytrafiały się chwile nieuwagi. Podzielam też opinię komentatorów, że przez większą część pierwszej połowy dużo problemów sprawiało Bayernowi posłanie decydującego podania.
Niestety sędzia Grafe nie ustrzegł się pomyłek sędziowskich. Znacznie więcej podstaw do podyktowania jedenastki miał wówczas, gdy to kilka chwil przed dyskusyjnym karnym Tasci ewidentnie przewinił we własnej szesnastce. Nie mniej kontrowersji wzbudziła sytuacja z Boatengiem w drugiej połowie- co prawda stoper Bayernu został trafiony w rękę z bliskiej odległości, to jednak moim zdaniem nienaturalnie ją wyciągnął.
Heynckes słusznie zasugerował się bardzo dobrym dorobkiem bramkowym Gomeza w spotkaniach przeciwko swojej byłej drużynie przy ustalaniu składu na finał. Owszem, Gomez wykonuje mniejszą robotę w defensywie od Mandżukicia, ale niejednokrotnie przecież zdobywał wcale nie tak mało istotne bramki w tym sezonie, wchodząc z ławki rezerwowych.



