Belize - USA 1:6 (Gaynair 40' - Wondolowski 11' 36' 41' Holden 57' Orozco 71' Donovan 76'-karny)
Niespodzianki nie było, Amerykanie urządzili sobie trening strzelecki. Momentami przypominało to grę w dziada, w której Belizejczycy mieli problem z powąchaniem piłki (blisko 80% posiadania dla USA), a Donovan bez problemu robił wiatraki z ich obrońców. Niestety, piłkarze Belize wobec o wiele wyższych umiejętności Amerykanów nie zaprezentowali nawet waleczności (7 fauli w ciągu całego meczu...), choć odnieśli mały sukces - trafienie Gaynaira to ich pierwszy gol w rozpoczynającej się historii występów w CONCACAF Gold Cup. Amerykanie zaprezentowali się znakomicie, doskonale funkcjonowały skrzydła, mogli wygrać dużo wyżej (nieskuteczność Wondolowskiego w 2. połowie), ale prawdziwym testem będzie dopiero mecz z Kostaryką. Spośród Belizejczyków wyróżnił się Deon McCaulay. Trzeba natomiast zganić arbitra, karny dla USA niesłuszny.



