I runda, mecz rewanżowy
Cerro Porteno - Universidad Catolica 0:1 (Sosa 58'), pierwszy mecz 1:1
1. połowa upłynęła pod znakiem przewagi Cerro Porteno, ale goście kontratakowali i mieli kilka stałych fragmentów gry pod bramką rywali. W 2. połowie obraz gry nie uległ początkowo zmianie, atakowali Paragwajczycy, ale w 58 min. po kontrataku i dośrodkowaniu Cristiana Alvareza z prawej strony gola dla gości zdobył Sosa. Biorąc pod uwagę wcześniejszą przewagę Cerro Porteno i remis w pierwszym meczu przypuszczałem, że teraz nastąpi prawdziwe oblężenie chilijskiej bramki, ale ku mojemu zaskoczeniu nic takiego nie nastąpiło - z piłkarzy Cerro Porteno wyraźnie wyszło powietrze, a goście rozwinęli skrzydła i stworzyli sobie jeszcze kilka okazji. W doliczonym czasie gry, gdy gospodarze rzucili już wszystkie siły do ataku, rezerwowy Universidad Catolica Alvaro Ramos przeprowadził po kontrataku wspaniałą akcję - przedryblował trzech rywali, ostatniego ruletą w pełnym biegu, ale w sytuacji sam na sam z Fernandezem uderzył obok słupka. Szkoda, bo byłby to przepiękny gol. W drużynie Cerro Porteno na wyróżnienie zasłużył Urugwajczyk Matias Corujo, którego rajdy i dośrodkowania na prawym skrzydle wielokrotnie sprawiały problemy defensywie gości, z kolei w chilijskiej ekipie dobry mecz zagrał napastnik Ismael Sosa - nie tylko zdobył gola, ale też wywalczył kilka rzutów wolnych pod bramką przeciwników.



