Wiesz, to jednak jest trochę inny rodzaj relacji (dwie drużyny z jednego miasta). Większość niesnasek tego typu bierze się z jakichś kibicowskich wymysłów, z którymi nie mam nic wspólnego i które mnie nie interesują ('nie można kibicować Legii i Cracovii, bo kibice tych klubów się nie lubią' - co mnie to?). Wiadomo, że rywalizacja na linii MU - Leeds to zupełnie inna para kaloszy, uwarunkowana historycznie itd., ale też nie uderzająca we mnie bezpośrednio. Bezpośrednio dotknął mnie chyba jedynie konflikt na linii Raków-Widzew, gdzie od dziecka słyszałam na stadionie bluzgi na Widzew i gdzie miałam okazję znaleźć się w środku zadymy między Widzewiakami, a chłopakami ode mnie z dzielnicy - krew się lała, kości trzeszczały. Ale też nie mam jakiejś automatycznej niechęci do łódzkiej drużyny, jest mi obojętna i tylko uśmiecham się, kiedy przypominam sobie jakieś antypiosenkiCris7 pisze:Trochę pomieszanie z poplątaniem. Z jednej strony nie uznajesz "niesnasek" Leeds vs Man United, a z drugiej niechęć do Wisły skłania Cię ku Cracovii...
Historia z drużynami z Krakowa z kolei sięga czasów, gdy byłam dzieckiem, więc ciężko dopatrywać się tu jakiejś logiki. Prawdopodobnie mój ojciec albo brat musieli lubić Wisłę, więc ja musiałam być na bakier i przysposobiłam sobie Cracovię. Pogłębiło się to jeszcze na wakacyjnym wyjeździe nad morze, gdzie baaardzo znielubiłam się z grupką fanów Wisły (trzecia klasa podstawówki


