Zupełnie inne szkolenie było jak byliśmy mali. Wszyscy umieliśmy bardzo precyzyjnie podawać, odbierać piłki, twardo grać w obronie, grać głową, napierdalać z dystansu itd, teraz dzieciaki jarają się techniką, dryblingiem, zwodami, oglądają setki filmików na necie (my neta nie mieliśmy na szczęście!) i to potrafią.
Ja ostatnio w rodzinnym mieście poszedłem pooglądać trening i mecz chłopaków 12-14 letnich i jednego gościa takiego wyłapałem, że na bank mógłbym w przeciągu tygodnia uplasować w Lechii Gdańsk.
Jeszcze mi się przypomniała taka historia również z moich rodzinnych stron.
Ze 3-4 lata temu graliśmy z kumplami na orliku, ale ktoś tam się połamał i trzeba było kogoś dobrać. A akurat bardzo chętny do gry był Hiszpan, który przyjechał do Polski na wakacje. Miał 14 lat. My wszyscy w przedziale 18-25 powiedzmy. Gość woził nas jak szmaty. Nie do opanowania. Oczywiście odrobinę agresywniejsza gra i miałby po chwili dość, bo fizycznie go zjadaliśmy, ale nie o to chodzi na orliku. Więc nas woził. Mówił, że jest z Saragossy i gra w tamtejszym Realu, w juniorach.
No i co najlepsze bardzo nas namawiał, żebyśmy wzięli do gry też jego 9-letniego brata, który też już trenował w Realu Saragossa. Oczywiście nie zgodziliśmy się, ale potem widziałem jak grał ten 9-latek z trochę starszymi od siebie kolegami i oniemiałem:D



