Ogólnie rzecz biorąc mecz był dramatyczny. Dramat zaczął się dopiero po 100 minutach gry. Tak to mecz jakimś klasykiem piłkarskim nie był.
Luciano Figueroa - strzelec bramki dla Argentyny. Gol był dość szmatłowaty, ale był. Miał wcześniej jedną okazję kiedy to miał pustą bramkę. Jednak jeden z obrońców nadał piłce dziwnej rotacji i trudno było strzelić bramkę.
Dawno nie widziałem, aby w serii '11' aż 10 po kolei były strzelone.
Brawo za skuteczność. Brawo dla Meksyku.
ARGENTYNA - BRAZYLIA
VAMOS ARGENTINA!


