Wszyscy bardzo chwalą Wisłę, a ja doprawdy nie wiem za co. W obronie zagraliśmy bardzo przeciętnie, (co z tego, że kilka razy dobra interwencja uratowała nas przed stratą bramki, skoro w decydujących momentach nie udało nam się upilnować Morientesa, i straciliśmy dwie bramki…?). Pomoc zagrała bardzo słaby mecz – najbardziej rozczarowany jestem postawą Mirosława Szymkowiaka (przed meczem twierdziłem, że ma on szanse na zostanie wielkim bohaterem tego spotkania), który po raz kolejny zawodzi w istotnym momencie. Cieniem samego siebie był będący ostatnio w bardzo słabej formie Kalu Uche – uważam, że wystawienie Nigeryjskiego pomocnika, a nie Damiana Gorawskiego było dużym błędem Henryka Kasperczaka. Ambitny i waleczny Zieńczuk, i solidnie grający (szczególnie w destrukcji) Cantoro, to na Real zbyt mało. A atak? Dużym rozczarowaniem był dla mnie występ Tomasza Frankowskiego – na podstawie meczów w 2 Rundzie Eliminacyjnej Ligi Mistrzów o pierwszych dwóch kolejkach ekstraklasy, można było odnieść wrażenie, że to Frankowski będzie czołowym zawodnikiem w meczu z Hiszpanami. Nic bardziej mylnego. Żurawski natomiast zagrał na swoim standardowym, wysokim poziomie.
Wisła swojego występu wstydzić się nie musi, nie ma jednak natomiast zbytnich powodów do chwalenia się…



