Liverpool - Barcelona 3:4
Po pewnych problemach udało się rozegrać co to były za mecze
W drugim meczu to ja wyszedłem na prowadzenie lecz długo one nie trwało(czyli norma) od tego momentu straciłem panowanie na boisku...Liverpool stwarzał coraz to więcej okazji mogłem się cieszyć,że skończyło się na 3-1 do przerwy...Po przerwie znowu drużyna wyszła naładowana...Iniesta(mój klucz do sukcesu) miał taki drybling,tak mu się piłka trzymała nogi,że żaden obrońca nie potrafił mu odebrać co lepsze sam okazał się znakomicie skuteczny bo strzelił aż dwie bramki(a mógł więcej)...Przy stanie 3-3 i dwóch zmarnowanych setkach Sancheza moja cierpliwość się skończyła- raz do pustej a druga patelnia 1-1 w prosto w bramkarza...Wszedł Pedro 1 kontakt z piłką odrazu strzał i gol



